„Długie ściganie” coraz bliżej

Podczas piątkowego treningu zawodnicy narzekali na zbyt dziurawy i twardy tor. Miejmy nadzieję, że organizatorzy Grand Prix na sobotnie zawody przygotują nawierzchnię, która będzie sprzyjać widowiskowej jeździe. Fot. Marcin Jeżowski
Podczas piątkowego treningu zawodnicy narzekali na zbyt dziurawy i twardy tor. Miejmy nadzieję, że organizatorzy Grand Prix na sobotnie zawody przygotują nawierzchnię, która będzie sprzyjać widowiskowej jeździe. Fot. Marcin Jeżowski

GRAND PRIX NA DŁUGIM TORZE. Gorąco, dziurawo i twardo – echa piątkowego treningu.

Już tylko godziny pozostały do pierwszej w Polsce, a co za tym idzie w Rzeszowie, Grand Prix na długim torze, której początek wyznaczono w sobotę na godz. 18.30. Większość zawodników jest już w stolicy Podkarpacia, ma za sobą oficjalny trening, konferencję prasową i spotkanie kibicami.

Oficjalnemu treningowi towarzyszył blisko 35-stopniowy upał. – Całe szczęście, że zawody odbywać się będą wieczorem – to najczęściej słyszane głosy wśród zawodników.

Na pierwszy rzut oka zawodnicy pokonują wiraże niemal identycznie jak w klasycznym żużlu. Z racji tego, iż rzeszowski owal jak na długi tor przystało, jest krótki, żużlowcy nie osiągają na nim prędkości, jakie zazwyczaj towarzyszą zawodom na długim torze (dochodzą one nawet do 180 km/h). Co od razu rzuca się w oczy, to różnica w budowie motocykla. Różni się on nieco od klasycznej maszyny żużlowej: jest dłuższy, posiada większe koła i co najważniejsze, ma skrzynię biegów. Inną różnicą, którą kibice będą mieli okazję zobaczyć już w samych zawodach to udział w jednym biegu aż 5 żużlowców.

Dziurawo i twardo
– Wszystko przebiega OK. Zawody są zorganizowane profesjonalnie, więc nie ma się do czego przyczepić. Tor zachowywał się dzisiaj dobrze i w sobotę możemy się spodziewać bardzo ciekawych zawodów – mówił na piątkowej konferencji prasowej, startujący w tym sezonie w barwach KSM Krosno, Niemiec Martin Smoliński. W podobnym tonie wypowiadał się Holender, Dirk Fabriek: – Liczę na dobre widowisko i mam nadzieję, że tor będzie nieco bardziej przyczepny i będzie sprzyjał walce.

Konferencja prasowa. Fot. Wit Hadło
Konferencja prasowa. Fot. Wit Hadło

Część zawodników narzekała na twardy i dziurawy tor, jaki był podczas treningu. Organizatorzy obiecali jednak, że do sobotniego popołudnia zrobią wszystko, aby nawierzchnia nie sprawiała zawodnikom problemów i sprzyjała walce.

Krupickova dawała radę
W sesji treningowej udział wzięła jedyna kobieta w stawce sobotnich zawodów. Czeszka Michaela Krupickova, która będzie w rzeszowskiej Grand Prix pełnić rolę rezerwowej. I trzeba przyznać, że na tle bardziej doświadczonych i objeżdżonych zawodników radziła sobie całkiem nieźle.

W piątek do Rzeszowa nie dotarli jeszcze Fin Joonas Kylmaekorpi i Australijczyk Cameron Woodward. Obaj nie wzięli udziału w oficjalnym treningu, gdyż… doskonale znają obiekt przy ul. Hetmańskiej. Kylmaekorpi, który jest liderem cyklu Grand Prix, startował w Rzeszowie w ubiegłym roku, z kolei Woodward bronił barw rzeszowskiej drużyn w latach 2008 – 2009.

Burza na zabytku
W gronie 20 zawodników startujących w Rzeszowie znalazł się jedyny Polak, Stanisław Burza, który pojedzie w Grand Prix dzięki „dzikiej karcie”. – To zupełnie inna jazda niż na klasycznym żużlu. Motocykl posiada skrzynię biegów, ma większe kola, ma amortyzatory, zarówno z przodu jak i z tyłu. Po pierwszym treningu odniosłem wrażenie, że na tym motocyklu jedzie się o wiele łatwiej, niż na klasycznym żużlowym motorze. Amortyzatory pozwalają jeździć po większych dziurach. Na treningu na drugim wirażu zrobiła się duża dziura, gdzie jadąc normalnym motocyklem żużlowym, pewnie zakończyłoby się to złamaniem ramy. Nie dysponuję motocyklem pierwszej młodości. Można powiedzieć, że jest to zabytek, gdyż pochodzi on z początku lat 80-tych, a współczesny jest tylko silnik. Mimo tego chcę się pokazać z jak najlepszej strony i powalczyć z chłopaki. Wiem, że będzie mi trudno, bowiem oni są bardziej doświadczeniu w tej odmianie speedwaya i wiedzą, jak ustawić te motocykle. Będę się starał dotrzymać im kroku – dodał optymistycznie „Stanley”.

Początek sobotnich zawodów wyznaczano na godz. 18.30. Do nabycia są wciąż bilety w cenie 50 zł (trybuna wschodnia) i 30 zł (trybuna zachodnia)

mj

Leave a Reply

Your email address will not be published.