„Kajto” znów triumfuje. ZDJĘCIA

Fot. Paweł Bialic
Fot. Paweł Bialic

RAJD RZESZOWSKI. Nasi kierowcy nie zawiedli. Maciej Rzeźnik był drugi, Grzegorz Grzyb trzeci, choć mało brakowało, a nie ukończyłby zawodów.

Choć kierowcy z Rzeszowa dotrzymali słowa i nie spuszczali nogi z gazu, nie byli w stanie nawiązać walki z Kajetanem Kajetanowiczem. Niepokonany w tym sezonie kierowca z Cieszyna drugi rok z rzędu triumfował w Rajdzie Rzeszowskim i na półmetku mistrzostw Polski może już odbierać gratulacje z okazji obrony tytułu.

Popularny „Kajto” już dawno zapewnił sobie miejsce w historii polskich rajdów samochodowych. Zdominował tę dyscyplinę, bije rekord za rekordem. Od dwóch sezonów siedzący za kółkiem subaru imprezy Kajetanowicz z pilotem Jarosławem Baranem wygrał na asfaltowej nawierzchni wszystkie 10 rund MP. Ponadto zwycięstwo w Rzeszowie było dlań osiemnastym w klasyfikacji generalnej mistrzostw kraju. W pierwszym dniu zmagań na Podkarpaciu można się było jeszcze łudzić, że dojdzie do sensacji.

Rzeźnik awansował
Po pierwszym etapie prowadził Grzegorz Grzyb z pilotem Danielem Siatkowskim. Rzeszowianin wygrał dwa z pięciu odcinków specjalnych i był najszybszy w Lubeni – na 30-kilometrowej trasie z przeszkodami, najdłuższym i – zdaniem wielu – najtrudniejszym „oesie” w całym cyklu RSMP. Kierowcy w piątek zmagali się również z tropikalnymi upałami – temperatura w samochodach dochodziła do 50 stopni Celsjusza! – Uff, jest gorąco. Na szczęście Lubenia to moja perełka – uśmiechał się Grzyb.

Na koniec dnia osiągnął 4,9 sekundy przewagi nad Kajetanowiczem. Trzeci był Maciej Rzeźnik, reprezentant Automobilklubu Rzeszowskiego, który miał chrapkę na awans w klasyfikacji generalnej RSMP z czwartej pozycji na drugą. Ubiegając nieco fakty: dokonał tego, gdyż Wojciech Chuchała z powodu wypadku na odcinku testowym i uszkodzenia rajdówki musiał zrezygnować z zawodów. Z kolei Tomasz Kuchar jechał na rezerwowym, dużo słabszym silniku i modlił się, żeby ukończyć wyścig. Ostatecznie z powodu wypadków i awarii aż 11 załóg opuściło w piątek trasę.

Wypadek Grzyba
W sobotę upał zelżał, ale zapewne nie z tego powodu Kajetanowicz błyskawicznie – już po pierwszej pętli – odrobił straty. Grzyb nie dawał za wygraną, ale przeszarżował. Na drugiej pętli, na początku odcinka w Niechobrzu, jego skoda fabia straciła przyczepność, obróciła się i wpadła do rowu. Kibice pomogli wyciągnąć auto, ale strata blisko minuty oznaczała koniec walki o pierwsze miejsce.

Nie obyło się, niestety, bez interwencji służb ratowniczych. W piątek za metą siódmego odcinka specjalnego w Pstrągowej koziołkował ford fiesta Jarosława Kołtuna. Pilot Ireneusz Pleskot doznał niegroźnych obrażeń i został przewieziony do szpitala w Strzyżowie. Plastikowe elementy oderwane od nadwozia uderzyły w nogi kibiców – w mężczyznę i jego 6-letnią córkę. Oboje szybko zostali jednak opatrzeni i wrócili do domu.

tsz

[print_gllr id=91991]

Leave a Reply

Your email address will not be published.