
MAKOWISKA, POWIAT JASIELSKI. Emerytowany policjant popełnił samobójstwo, gdy zobaczył wypadek synka.
– Postępowanie wyjaśniające dotyczące czerwcowej tragedii, która miała miejsce w Makowiskach umorzyliśmy. Powód? Śmierć sprawcy – Stanisława D. (43 l.) – informuje Kazimierz Łaba, zastępca prokuratora rejonowego w Jaśle.
Przypomnijmy, że do rodzinnego dramatu doszło na jednej z posesji w przeddzień zakończenia roku szkolnego. Gdy Stanisław D. – emerytowany funkcjonariusz Policji pozostawił włączony silnik motolotni, do owego urządzenia podszedł jego 4-letni synek Fabianek. Wówczas malec został uderzony drewnianym śmigłem silnika w głowę z ogromną siłą. Dziecko upadło na ziemię i całe zalało się krwią. Zdruzgotany ojciec był przekonany, że jego malutki synek umarł. Pobiegł w pobliskie zarośla i tam popełnił samobójstwo. 4-latek na szczęście przeżył wypadek, w ciężkim stanie trafił do szpitala.
Latanie było pasją 43-latka. Od kilkunastu lat latał na motolotni, którą przechowywał w garażu. Z relacji znajomych policjanta wiemy, że praktycznie sam ją wykonał.
Śmigło motolotni zmasakrowało główkę Fabianka
Tego feralnego dnia D. wyniósł z garażu motolotnię i postawił ją koło swojego domu. Uruchomił silnik. Na chwilę odszedł od urządzenia, wtedy jego czteroletni syn podbiegł zbyt blisko maszyny i wówczas śmigło uderzyło malca w głowę.
Ojciec 4-latka doznał szoku i w oddalonym od swego domu o ok. 200 metrów lesie powiesił się na drzewie. Gdy został znaleziony przez policjantów na ratunek było za późno. – Chłopczyk ma rozległe uszkodzenie sklepienia czaszki. Obrażenia jakich doznał wymagają chirurgicznej rekonstrukcji – mówił nam Jerzy Szymborski, ordynator Oddziału Chirurgii Dziecięcej Szpitala Nr 2 w Rzeszowie. Gdy malec trafił do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie Prokocimiu jego stan był ciężki, ale stabilny. Nie wiadomo jaki aktualnie jest stan malca, gdyż jego rodzina nie udziela mediom informacji o dalszym przebiegu leczenia chłopczyka.
Nieumyślnie przyczynił się do wypadku
Prokuratura Rejonowa w Jaśle prowadziła śledztwo w tej sprawie. – W tym przypadku w grę wchodzi nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu czteroletniego dziecka. Na ojcu spoczywał obowiązek bezpośredniej opieki nad synkiem. Mamy tu do czynienia z pewnymi zaniedbaniami. Stanisław D. pozostawił uruchomiony silnik motolotni bez nadzoru i doszło do nieszczęśliwego wypadku. Mimo że nieumyślnie, to jednak D. przyczynił się do tego wypadku. Sprawca zmarł i w takiej sytuacji sprawa została umorzona – dodaje Kazimierz Łaba.
Wioletta Zuzak


