Kiedy można zacząć rozmawiać z dzieckiem o seksie

Gdy dziecko zaczyna poruszać tematy związane z seksem, nie należy od tego uciekać, tylko starać się podjąć dyskusję i mówić mu prawdę. Fot. Archiwum
Gdy dziecko zaczyna poruszać tematy związane z seksem, nie należy od tego uciekać, tylko starać się podjąć dyskusję i mówić mu prawdę. Fot. Archiwum

Seksualność to nieodłączna część człowieka. Nie pojawia się, kiedy kończymy 18 lat, tylko znacznie wcześniej. A jeszcze wcześniej z ust dzieci pada pytanie: ”Skąd się  wziąłem?”.

Czasy, kiedy rodzice mówili dzieciom, że przynosi je bocian, albo znaleźli je w kapuście, a latorośle w to wierzyły, minęły raczej bezpowrotnie. I dobrze. Ale pojawił się nowy trend, który wielu niepokoi. Mianowicie taki, że niektórzy uważają, iż już kilkuletnie dzieci powinny znać możliwie najwięcej szczegółów dotyczących seksu. Podobno dla swego własnego dobra. Nie wszystkich to jednak przekonuje.

Ostatnio w Internecie pojawił się zabawny obrazek. Wesoły niemowlak leży w pudełku wśród styropianowych kulek. Napis pod obrazkiem głosi, że „Jestem nowoczesny, więc nie będę kłamał dziecka, że przyniósł je bocian. Kiedy zapyta, pokażę mu to zdjęcie i powiem, że przyniósł je kurier”. Choć z założenia obrazek ma śmieszyć i śmieszy, sprawa edukacji seksualnej dzieci jest przedmiotem całkiem poważnych rozważań fachowców i niejednemu rodzicowi z oczu spędza sen.

– Nie niepokoiłam się, że padnie pytanie „Mamo, a skąd się biorą dzieci” – opowiada Natalia, mama 15-letniego dziś Kuby i 8-letniej Ani. – Uważam, że nie powinno się kłamać dzieci także w tej kwestii – podkreśla 37-latka. – Moja mama „uświadomiła” mnie, gdy miałam 6 lat – wspomina kobieta. – Pokazała mi taką książeczkę, w której mowa była o „kieszonce życia” u mamy i „nasionku” u taty oraz fotografie rozwijającego się płodu. Wszystko rozumiałam i nie budziło to we mnie jakiejś niezdrowej ciekawości  – podkreśla Natalia. – Oczywiście, nie było mowy o szczegółach seksualnych, ale te szczegóły dziecka w tym wieku nie interesują wcale – dodaje.

Córka uwierzyła, że po całusie będzie mamą
32-letni Konrad ma inne zdanie i doświadczenie. – Kiedy moja córka miała 4 latka, zapytała babcię, pod opieką której akurat była, skąd się biorą dzieci – opowiada mężczyzna. – Moja mama chciała dobrze, powiedziała, że rodzice się bardzo kochają i całują i wtedy pojawia się dziecko – relacjonuje. – Karolince to wystarczyło do czasu, aż pocałował ją kolega z przedszkola. Była pewna, że teraz będzie miała dziecko – wspomina Konrad. – Teraz wydaje się to bardzo śmieszne, ale córka naprawdę tak uważała i była przerażona – dodaje.

Prawda i tylko prawda, ale zrozumiała
Czy i jak zatem należy mówić z dzieckiem o seksie i rozrodzie? Kiedy takie rozmowy zacząć? I czy powinni tym zająć się tylko rodzice dziecka, czy także szkoła, a nawet przedszkole? – Uważam, że im wcześniej dziecko dowie się prawdy o rozrodzie, tym lepiej – podkreśla Agnieszka (40 l.), nauczycielka nauczania początkowego z doświadczeniem. – Kłamstwa, półprawdy, uciekanie od tematu, gdy dziecko pyta, prowadzą tylko do nieporozumień, uczą, że to coś bardzo złego i sprowadzają sprawę do tego, że dziecko zaczyna niezdrowo interesować się tematem, na zasadzie zakazanego owocu – mówi z przekonaniem nauczycielka. – Dziecku trzeba powiedzieć prawdę, oczywiście w sposób dostosowany do jego percepcji, czyli używając pojęć, które rozumie – zauważa Agnieszka. – Jednocześnie jestem przeciwna „uświadamianiu” na siłę i nauczaniu na przykład 4-letnich dzieci o seksie – stwierdza nauczycielka. – Dziecko w tym wieku nie musi znać szczegółów rozrodu i zwykle nie interesują go takie szczegóły, a jeśli to tylko w zakresie pojęć i zjawisk, które zna – dodaje.

Lew- Starowicz: – Jesteśmy skansenem
Innego zdania jest prof.  Zbigniew Lew–Starowicz, który uważa, że z dziećmi, także małymi, trzeba rozmawiać o seksie. Właśnie o seksie, a nie o li tylko rozrodzie. – Sześciolatek to jest wiek przedszkolny, kiedy dziecko zadaje wiele pytań, często uczestniczy w zabawach erotycznych i bardzo często się też masturbuje – zauważa. – My w ogóle nie zdajemy sobie sprawy z tego, że seksualność dzieci ujawnia się dosyć wcześnie. I takie zachowania w wieku przedszkolnym, jak zabawy w doktora, różne pobudzenia są dość typowe i nie udawajmy, że tego w ogóle nie ma – zastrzega seksuolog. – Jeżeli takie zjawiska są, to zdrowa edukacja polega na tym, żeby tego typu zachowania puścić w prawidłowy kanał rozwojowy. To nie jest zachęcanie do seksu, jak chcą nasi rodzimi talibowie – mówi wprost profesor. – A że u nas to jest szok? Bo my jesteśmy takim krajem, gdzie do seksu się podchodzi jak… Ja to nawet mówię, że my jesteśmy muzeum. Do nas powinni przyjeżdżać turyści, żeby sprawdzać jak się u nas traktuje seks, bo my jesteśmy XIX-wiecznym skansenem – ironizuje.

Kiedy przyjdzie czas na rozmowę o seksie
– Nie życzyłabym sobie, żeby moje dziecko w przedszkolu uczyło się o masturbacji, a w szkole, jak prawidłowo zakładać prezerwatywę – podkreśla 28-letnia Katarzyna, mama 4,5-letniego Krzysia, oczekująca drugiego dziecka. – Owszem, synek mnie pytał, dlaczego mam duży brzuszek i powiedzieliśmy mu, że tam jest jego braciszek i niedługo będzie już z nami, ale do głowy nam nie przyszło opowiadać mu o szczegółach, w jaki sposób braciszek tam się znalazł  – podkreśla kobieta. – Nie widzę też, by moje dziecko się masturbowało, albo w ogóle interesowało seksem – dodaje. – Inna sprawa, że bardzo pilnujemy, by nie miał kontaktu z nieodpowiednimi dla wieku publikacjami, czy obrazami na przykład w telewizji.

– Ciekawe, jakiego ta pani dozna szoku, kiedy się dowie, że jej 15-letni syn już współżyje seksualnie – prorokuje na wypowiedź Katarzyny jej równolatek, Bartek. – Ciekawe też, jak powie swemu dziecku o molestowaniu seksualnym omijając temat seksu – dziwi się mężczyzna. – Przecież kiedy się mówi dziecku, że ktoś może je źle dotykać, dziecko pyta co to znaczy, a także dlaczego niektórzy ludzie tak robią – dodaje. Jednak na pytanie, czy wprowadził 5-letnią córkę w tajniki seksualne Bartek gwałtownie zaprzecza. – A nie, to to nie! Powiedziałem jej, że niektórzy ludzie znajdują przyjemność w niewłaściwym dotykaniu dzieci, ale bez szczegółów – wyjaśnia. – Przecież to za małe dziecko na takie szczegóły! Jednak gdy będzie starsza, pomówimy z nią o seksie, antykoncepcji, odpowiedzialności bez udawania, że naszego dziecka seks będzie dotyczył dopiero od nocy poślubnej – mówi Bartek.

Nie za wcześnie, nie za późno, a w sam raz
Seksualność to nieodłączna część człowieka. Nie pojawia się kiedy kończymy 18 lat, tylko znacznie wcześniej. A jeszcze wcześniej z ust dzieci padają pytania: ”Skąd się wziąłem?”, „Jak nasionko znalazło się u mamy w brzuszku?”. Dla wielu rodziców to nadal pytania kłopotliwe i wstydliwe. A inni z kolei uważają, że trzeba maluchowi wyjaśnić wszystko ze szczegółami. W takich sprawach, jak zresztą w większości życiowych, najlepszy jest złoty środek. Nie opowiadajmy o bocianach, czy w wersji nowocześniejszej, kurierach. Nie mówimy dziecku, że poczęło się w wyniku całowania, bo może uwierzyć. Mówmy prawdę. Ale prawdę, jaka dziecko interesuje i jaką potrafi pojąć. I pamiętajmy, na wszystko jest właściwy temu czas. A skracanie tego czasu, nie zawsze jest dobre. Kiedyś śpiewał o tym ówczesny nastolatek: „Zakazany owoc, dumnie krąży mi nad głowa, póki owoc żyje, żyje słodkie tabu. Zerwiesz go, posmutnieje świat…”

Monika Kamińska

4 Responses to "Kiedy można zacząć rozmawiać z dzieckiem o seksie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.