Wkrótce wyrok w gigantycznej sprawie handlu ludźmi

W takich okolicznościach włoscy policjanci zatrzymywali podejrzanych o handel ludźmi. Fot. Komenda Główna Policji
W takich okolicznościach włoscy policjanci zatrzymywali podejrzanych o handel ludźmi. Fot. Komenda Główna Policji

PODKARPACIE, KRAKÓW, WŁOCHY. Sprawa handlu ludźmi była tak ogromna, że wstrząsnęła nie tylko opinią publiczną w Polsce, ale także w całej Europie.

Sprawa obozów pracy we Włoszech wypłynęła jeszcze w 2006 roku. W sumie okazało się, że poszkodowanych było blisko 900 osób, w tym wiele osób z Podkarpacia. Rok później wpłynął akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Krakowie. – Do przesłuchania są ostatni świadkowie, dwie rozprawy odbędą się we wrześniu. Sędzia prowadzący tę sprawę powiedział niedawno, że najprawdopodobniej na początku listopada zapadnie wyrok – mówi Aneta Rębisz z zespołu prasowego SO w Krakowie.

Wśród 22 oskarżonych o handel ludźmi i oszustwa jest wielu mieszkańców Podkarpacia. Śledczy z Krakowa uważają, że grupą kierowało małżeństwo Łukasz i Justyna Z., pochodzące z gminy Ropczyce, oraz Joanna M. pochodząca z gminy Hyżne.

Gangsterzy za pośrednictwem ogłoszeń w prasie lokalnej szukali pracowników chętnych do prac sezonowych przy uprawie owoców i warzyw we Włoszech. Obiecywali zarobki rzędu 5 – 6 euro za godzinę. Załatwienie miejsca zatrudnienia kosztowało zwerbowanego od 500 do 900 zł.

Do tego dochodziły koszty podróży. W rejon Barii i Foggi polscy pracownicy byli przewożeni autobusami należącymi do osób kooperujących z przestępcami. Na miejscu przejmowali ich szefowie firm (trzej Polacy, dwaj Ukraińcy i jeden Algierczyk) zajmujących się świadczeniem usług ogrodniczych i rolniczych dla okolicznych plantatorów.

Kobiety gwałcone i zmuszane do prostytucji
Rzeczywistość była jednak inna niż ta obiecana w kraju. Polaków kwaterowano w barakach, w skandalicznych warunkach sanitarnych, a zarobki wynosiły zaledwie 1 euro za godzinę. Robotnicy musieli płacić za nocleg oraz wyżywienie. Większość wpadła przez to w spiralę długów. Robotnicy byli pilnowani przez uzbrojonych strażników z Ukrainy, Włoch i Polski. Ci bez ogródek nazywali siebie „kapo”. Ludzie musieli pracować nawet po blisko 18 godzin dziennie; zdarzało się, że kradli jedzenie z głodu. Gdy skarżyli się, byli bici m.in. metalowymi pałkami, szczuci psami oraz grożono im bronią. Kobiety były gwałcone i zmuszane do prostytucji. Kilka osób popełniło samobójstwa.

Mogą trafić za kraty nawet na 15 lat
W końcu wspólna akcja polskich policjantów i włoskich carabinieri doprowadziła do uwolnienia w lipcu 2006 roku 119 osób zmuszanych do niewolniczej pracy. Carabinieri przeprowadzili akcje na terenie regionu Apulia w okolicach Bari i Foggi, z kolei polscy policjanci na terenie województwa podkarpackiego, małopolskiego, śląskiego i lubelskiego. Akcję koordynowała specjalna komórka „ROS” – karabinierów w Rzymie oraz centralny zespół do walki z handlem ludźmi w Komendzie Głównej Policji w Warszawie. W wymianie informacji pomagał Europol i Interpol.

W sprawie powstało do tej pory aż 278 tomów akt, a przesłuchano blisko 1 tys. osób. Kierownictwu grupy z Podkarpacia grozi nawet 15 la więzienia, a pozostałym członkom 8 lat.

Grzegorz Anton

7 Responses to "Wkrótce wyrok w gigantycznej sprawie handlu ludźmi"

Leave a Reply

Your email address will not be published.