Mieszkańcy mają już dość smrodu z Res-Drobu

- Nie da się wytrzymać tego fetoru wydobywającego się z zakładów drobiarskich - mówi zdenerwowany Władysław Kłoda (80 l.) z ul. Różanej. - Szczególnie mocno odczuwa się go podczas upałów. Nie mogę wyjść do ogrodu i muszę zamykać wszystkie okna. Fot. Paweł Bialic
– Nie da się wytrzymać tego fetoru wydobywającego się z zakładów drobiarskich – mówi zdenerwowany Władysław Kłoda (80 l.) z ul. Różanej. – Szczególnie mocno odczuwa się go podczas upałów. Nie mogę wyjść do ogrodu i muszę zamykać wszystkie okna. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. Na ulicy Różanej nie czuć zapachu róż, a jedynie nieznośny smród po kurczakach.

Nawet w największy upał mieszkańcy osiedla 1000-lecia, którzy sąsiadują z Rzeszowskimi Zakładami Drobiarskimi Res-Drob, zamykają okna w mieszkaniach i domach. To jedyny sposób, żeby się uchronić od fetoru, który wydobywa się z tej firmy. Dyrekcja zakładu zapewnia, że robi wszystko co możliwe, żeby zapobiec smrodowi, ale przykre zapachy wciąż docierają na osiedle.

Jeszcze w czerwcu informowaliśmy, że w Res-Drobie oddano do użytku oczyszczalnię zużytej wody podczas produkcji w tej firmie. Miała ona wyeliminować przykre zapachy. Okazało się jednak, że nic to nie dało. Mieszkańcy nadal musieli wąchać smród z wywożonych z zakładu wnętrzności i krwi kurczaków. Założone filtry okazały się nieskuteczne.

– Rzeczywiście w czerwcu instalacja do oczyszczania ścieków w zakładzie nie była na tyle skuteczna, żeby wyeliminować fetor – mówi Danuta Majka, rzecznik prasowy w Res-Drobie. – W lipcu założyliśmy inne biofiltry, ale i one nie były skuteczne. 4 sierpnia zamontowano kolejne filtry, tym razem z włókna bambusowego. Naszym zdaniem, powinny one spełnić swoją rolę i wyeliminować przykre zapachy. Jednak od dwóch tygodni są one testowane i dopiero teraz może się okazać, czy mają one wystarczającą moc i ta technologia może wystarczyć do oczyszczenia zużytej podczas produkcji wody.

Danuta Majka dodała, że w poniedziałek odbyło się spotkanie w domu kultury z mieszkańcami osiedla 1000-lecia z udziałem dyrekcji Res-Drobu i prezydenta Rzeszowa. Najbliżsi sąsiedzi firmy zostali poinformowani, że smród dostający się do mieszkań pochodzi też z samochodów wywożących z zakładu wnętrzności z kurczaków i ich krew. Podkarpacka firma przewozowa nie myje beczki, nie poddaje jej dezynfekcji i dlatego czuć smród z samochodu.

– Zaleciliśmy ochroniarzom naszego zakładu, żeby zwracali uwagę kierowcom firmy przewozowej, którzy wjeżdżają do Res-Drobu brudnym samochodem – powiedziała rzecznik prasowy firmy drobiarskiej. – Jeżeli beczka nie byłaby poddana dezynfekcji, to nie zostałaby wpuszczona na teren zakładu. Dzięki  temu mieszkańcy osiedla nie odczuwaliby już smrodu.

Mariusz Andres

7 Responses to "Mieszkańcy mają już dość smrodu z Res-Drobu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.