
PODKARPACIE. Minister edukacji Krystyna Szumilas powołuje się na „większość” ankietowanych, nie dostrzegając, że część dzieci w szkołach dotyka krzywda.
Ostatnio pisaliśmy o wynikach badań nieupublicznianych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Resort uważa, że wcale nie ukrywa niekorzystnych dla siebie wyników badań, bo znajdują się one na stronie internetowej resortu i twierdzi, że nie wolno posługiwać się niemiarodajnymi badaniami.
Na stronie resortu edukacji czytamy wyjaśnienie: „W związku z pojawiającymi się nieprawdziwymi zarzutami, MEN informuje, że wyniki badania CBOS 2011 oraz ich analiza zostały przekazane opinii publicznej. Badania te były i są publicznie dostępne na stronach internetowych Ministerstwa Edukacji Narodowej i Instytutu Badań Edukacyjnych. Analiza, przeprowadzona w styczniu 2013 r., miała na celu wyodrębnienie m.in. odpowiedzi rodziców dzieci 6-letnich urodzonych w roku 2004, którzy zdecydowali o rozpoczęciu nauki szkolnej swoich dzieci od września 2010 roku. Odpowiedzi rodziców zawarte w analizie badania, potwierdziły wiedzę MEN, że na początku wdrażania obniżenia wieku spełniania obowiązku szkolnego, duży nacisk powinien być kładziony na szkolenie nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej.”
Po tym fragmencie ministerstwo chwali się, ile wydało na projekt dla nauczycieli. Co czytamy później? Że wyniki pilotażowego badania przeprowadzanego przez Wyższą Szkołę Nauk Społecznych są niemiarodajne i nie wolno się nimi posługiwać. Co jednak możemy znaleźć w Raporcie z badań CBOS?
Bite, straszone, w mniejszości
Na przykład to, że 29,5 proc. badanych rodziców nie ocenia dobrze jakości opieki nad dzieckiem w szkołach podstawowych, ponad 26 proc. ma do niej zastrzeżenia, a ponad 24 proc. ma zastrzeżenia co do edukacji. 37 proc. rodziców stwierdziło, że przy szkole nie ma placu zabaw dla dzieci, a 36 proc. rodziców jest niezadowolonych z tych placów, które przy szkołach są. 16 proc. badanych stwierdziło, że ich dziecko początkowo bardzo chętnie uczestniczyło w zajęciach szkolnych, ale potem straciło entuzjazm, a ponad 13 proc. stwierdziło, że ich dzieci nie nadążają za innymi.
Aż 42 proc. rodziców chciałoby mieć większy wpływ na szkołę. Spośród ponad 1,5 tys. przebadanych rodziców, 207 stwierdziło, że ich dzieci były obrażane przez inne, 40 dzieci było przezywanych przez starszych uczniów, 35 dzieci boi się ich, 77 dzieci zostało pobitych, 31 dzieci jest nękane przez starszych uczniów, 80 dzieci doświadczyło niszczenia jego własności, a 30 dzieci było poniżanych przez nauczycieli.
***
MEN twierdzi, że w szkołach jest dobrze i można tam bez lęku posłać sześcioletnie dzieci, bo większość rodziców nie ma zastrzeżeń. A co z resztą? A co z tymi dziesiątkami bitych, poniżanych, okradanych i zastraszanych dzieci? Można je poświęcić w imię ustawy, która wymyśliła sobie minister Szumilas? Ja swojego synka poświęcić nie dam. Nie zaryzykuję.
Blanka Szlachcińska



2 Responses to "Resort edukacji odpiera zarzuty"