Kto komu bardziej przeszkadza na drodze

Spacerujące pary po ścieżkach rowerowych i rowerzyści na chodnikach to, niestety, wciąż codzienny widok. Fot. Paweł Bialic
Spacerujące pary po ścieżkach rowerowych i rowerzyści na chodnikach to, niestety, wciąż codzienny widok. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. Rowerzyści kontra piesi.

– Rowerzyści nie przestrzegają żadnych przepisów, oznakowań – pisze w liście do Super Nowości „Stały Czytelnik”. – Pieszy został zepchnięty na jezdnię: matka idzie jezdnią z dzieckiem w wózku, drugie trzyma za rączkę i omija samochody parkujące na chodniku – zauważa. Z drugiej strony problem z poruszaniem po mieście podnoszą też rowerzyści, którym na ścieżkach rowerowych stają roztargnieni piesi, a na jezdni nerwowo trąbiący kierowcy. Kto i komu przeszkadza? Kto ma większe prawa?

Wąskie ścieżki rowerowe i chodniki to prawdziwa zmora miłośników rowerów, rolek, czy pieszych i matek z wózkami. Na drodze mającej zaledwie kilka metrów szerokości trudno wyznaczyć na tyle szerokie pasy, aby pogodzić wszystkich uczestników ruchu drogowego.

Niestety, wciąż jesteśmy na szarym końcu wśród europejskich krajów, które już wiele lat temu poprzez tworzenie długich i szerokich ścieżek postawiły zachęcić mieszkańców do przesiadania się z samochodów na rowery lub do spacerów. Wystarczy pojechać na Węgry, by zobaczyć kilkukilometrowe drogi wyznaczone tylko i wyłącznie dla rowerzystów, a obok nich, oddzielone pasem zieleni, chodniki dla pieszych. Dlaczego nie jest to możliwe w Rzeszowie?

Kto egzekwuje prawo?
Nie dość, że rowerzystów/rolkarzy/matek z wózkami co parę metrów czeka niespodzianka w postaci wystających lub zapadających się studzienek kanalizacyjnych, to ścieżka rowerowa czy chodnik potrafią urwać się w najmniej spodziewanym momencie. O zderzenie nietrudno. – W ubiegłym tygodniu moja żona, wychodząc ze sklepu kosmetycznego w bloku przy ul. Marszałkowskiej, została potrącona przez rowerzystę. Doznała złamania lewej ręki w nadgarstku. Rowerzysta zbiegł – opowiada nasz Czytelnik.

– Rowery są wciąż unowocześniane. Szybkie, mocne itd. Kto weźmie w obronę ludzi starych, schorowanych, inwalidów, niewidomych, głuchych, matki z dziećmi? Istniejące znaki drogowe, których żaden rowerzysta nie przestrzega, stają się dobrą zasłoną przed odpowiedzialnością za nasze bezpieczeństwo. W razie wypadku powiedzą: „tam było wszystko oznakowane”. Jak natomiast wygląda egzekwowanie prawa? – pisze nasz Czytelnik.

– Jeśli ujawnimy sytuację zagrażającą życiu, to za wykroczenie nakładany jest mandat w wysokości 50 zł, a w przypadku odmowy jego przyjęcie, sprawa kierowana jest do sądu – mówi Adam Szeląg, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie. – Zdarzają się sytuacje, w których jesteśmy wzywani na miejsce kolizji, bo ścieżki rowerowe i chodniki są bardzo wąskie i nietrudno o zderzenie. Dużo zależy jednak od wzajemnej uprzejmości na drodze – dodaje.

Ostatnie, poważnie wyglądające zderzenie, miało miejsce w lipcu, kiedy kierowca autobusu po zatrzymaniu się na pętli, wysiadł z niego i został potrącony przez rowerzystę.

Ewelina Nawrot

10 Responses to "Kto komu bardziej przeszkadza na drodze"

Leave a Reply

Your email address will not be published.