Znów mikropęknięcia w „Krabach”

„Krab” groźny dla wroga, jak mało jaki sprzęt na wyposażeniu naszej armii, ale przez mikropęknięcia może też być mniej bezpieczny dla naszych artylerzystów. Fot. Jerzy Mielniczuk
„Krab” groźny dla wroga, jak mało jaki sprzęt na wyposażeniu naszej armii, ale przez mikropęknięcia może też być mniej bezpieczny dla naszych artylerzystów. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Huta Stalowa Wola „świeci oczami” za nie swoje winy i zastanawia się nad dalszą współpracą z nierzetelnym dostawcą podzespołów.

Do Huty Stalowa Wola wróci 8 sprzedanych już armii armatohaubic samobieżnych „Krab”. Monstra ze 155-milimetrowymi armatami mają wady podwozi. Podczas prób poligonowych ujawniono w nich tajemnicze pęknięcia. Podwozia zostały wyprodukowane na Śląsku, ale HSW jest generalnym dostawcą „Krabów” i odpowiada za ich jakość. Wart setki milionów złotych kontrakt raczej nie zostanie zerwany, ale konkurencja tylko czeka na takie potknięcia. Tym bardziej, że to nie pierwsza wpadka z mikropęknięciami w „Krabach”.

Samobieżne armatohaubice są głównym elementem artyleryjskiego systemu „Regina”, w skład którego wchodzą jeszcze różne wozy dowodzenia, naprowadzania ognia, techniczne, amunicyjne. To jedno z największych zamówień dla naszych wojsk lądowych. HSW dostarczyła już 8 haubic do badań testowych na poligonach, a teraz składa 16 następnych, które ma przekazać wojsku do końca 2015 r. Wartość kontraktu przekracza 0,5 mld zł.

Wady nie były tajemnicą, ale nikomu nie przeszkadzały
Nad „Krabem” wisi fatum, co jednak nie odstrasza artylerzystów. Przez różne zawirowania, głównie polityczne została wstrzymana jego produkcja na kilka lat. Prace nad „młotem artylerii” ruszyły znów pod koniec poprzedniej dekady. Sporo podzespołów do konstrukcji opartej na brytyjskiej BAE System dostarczały Zakłady Mechaniczne „Bumar” z podgliwickich Łabęd. Głównie chodziło o „skorupy”, czyli pancerze. Dwa lata temu w pancerzach odkryto pierwsze mikropęknięcia. Zakład z Łabęd po długiej batalii zapłacił za wymianę wadliwych elementów. Teraz okazało się, że pęknięcia są też w dnach haubic. Tego dla armii, która wydaje miliardy złotych na modernicację, było już za dużo.

Kilkanaście dni temu gen. Waldemar Skrzypczak, wiceminister ON odpowiedzialny za techniczną modernizację wojska, odwiedził HSW. To była techniczna wizyta związana właśnie z „Krabami”. Wojskowi nie są wylewni w rozmowach, zwłaszcza z dziennikarzami, ale już wtedy udało nam się dowiedzieć, że armathaubice mają wrócić do poprawki. Teraz wiemy, że wady podwozi zostały wykryte znacznie wcześniej. Specjaliści wskazywali też na słabe silniki, ale armia naciskała na dostawy. Siła rzeczy kompletne haubice były składane z częściowo wadliwych podzespołów. Firmy uczestniczące w programie „Regina” teraz milczą, zasłaniając się tajemnicą. HSW zapewnia tylko, że dostawy zamówionego sprzętu będą w terminach, a wady zostaną usunięte. Nowe „Kraby” będą budowane już na całkiem nowych podwoziach i zostaną wyposażone w nowe silniki. Tak się stanie też z tymi, które strzelają na poligonie i niedługo wrócą do hal montażowych HSW.

Kto teraz zrobi podwozia?
Nie wiadomo, kto zapłaci za wymianę podwozi, a jest to gra o grubo ponad 50 mln. zł. Zagadką też jest, czy HSW będzie dalej zamawiała podwozia do „Krabów” w śląskiej zbrojowni. Zagraniczna konkurencja od razu zaproponowała swoje lepsze i sprawdzone podwozia. Wpadka z pęknięciami na pewno będzie rzutować na stosunki HSW z Polskim Holdingiem Obronnym, jeszcze do niedawna Bumarem. Któraś z tych firm w rządowych planach ma wchłonąć drugą. Na szczęście wszystko rozgrywa się w warunkach pokojowych, nie zagrażających żołnierzom. Polityczna wojna może co najwyżej kosztować kogoś utratę twarzy.

Jerzy Mielniczuk

2 Responses to "Znów mikropęknięcia w „Krabach”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.