Trzech górników zginęło w kopalni

W wypadku w kopalni Mysłowiece-Wesoła uczestniczyło czterech górników. Trzech zginęło, jednego udało się uratować. Fot. PAP
W wypadku w kopalni Mysłowiece-Wesoła uczestniczyło czterech górników. Trzech zginęło, jednego udało się uratować. Fot. PAP

MYSŁOWICE. Przyczyny wypadku będzie badać komisja z Wyższego Urzędu Górniczego.

Tylko jednego z czterech mężczyzn uczestniczących w wypadku udało się uratować. Akcja ratunkowa w kopalni Mysłowice – Wesoła zakończyła się wydobyciem na powierzchnię wszystkich poszkodowanych pracowników firmy Kopex-PBS. Jeden przebywa obecnie w szpitalu im. św. Barbary w Sosnowcu. Jego stan jest stabilny. Reszta nie żyje.

Do wypadku doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek. Zerwał się potężny kabel energetyczny, który górnicy montowali w szybie. W wyniku tego czterech mężczyzn zostało uwięzionych 320 metrów pod ziemią. Pracownicy wykonywali prace na głowicy klatki windy przedziału zachodniego szybu „Piotr”. Ratownikom udało się przed godziną 7 rano wyciągnąć na powierzchnię jednego z nich. Był połamany, ale żył.

– Przebywa w szpitalu im. św. Barbary w Sosnowcu w stanie stabilnym. U pozostałych stwierdzono zgon – mówi Eugeniusz Małobędzki, dyrektor KWK Mysłowice-Wesoła. Jeden z zabitych mężczyzn został znaleziony na szelkach, drugi na klatce windy. Jeszcze nie wiadomo, gdzie znajdował się trzeci mężczyzna.

– Akcja była nietypowa jak na kopalnię, ponieważ dwie klatki są na przeciwwadze. Udało się odpiąć jedną klatkę z przeciwwagi i podpiąć ją inaczej, tak, żeby dało się zjechać. Ratownicy wycięli otwór w przegrodach dzielących obudowy klatek i tamtędy weszli, w związku z tym było bardzo mało miejsca. To powodowało, że nie dało się przyspieszyć akcji zwiększając ilość ratowników – opisuje przebieg akcji Wojciech Jaros z Katowickiego Holdingu Węglowego.

Jak podaje Czesław Kijonka, ordynator szpitala w Sosnowcu, gdzie trafił poszkodowany, mężczyzna jest przytomny, stabilny oddechowo i poważnie wychłodzony. W dodatku nie pamięta zbyt wiele. – Przekazał nam szczątkowe informacje. Z tego co udało nam się ustalić, to nie był wybuch, był to uraz typu zmiażdżeniowego – powiedział Kijonka na antenie TVN24.

Przedział wschodni kopalni udało się już uruchomić, dlatego choć utrudniony, to ruch w kopalni może się już odbywać. Winę za ten wypadek ponosi człowiek czy zły sprzęt? Na razie nie ma odpowiedzi na to pytanie. Sprawę tę będzie badać komisja z Wyższego Urzędu Górniczego.

TVN24/bsz

One Response to "Trzech górników zginęło w kopalni"

Leave a Reply

Your email address will not be published.