
ŻUŻEL. – Pierwsza liga w Krośnie? Czemu nie! – przekonuje Dawid Lampart, który do końca sezonu będzie startował w ekipie Ireneusza Kwiecińskiego.
Dawid Lampart zakończył już tegoroczne występy w barwach PGE Marmy Rzeszów, ale nie oznacza to dla niego końca zmagań ligowych. – Skontaktowali się ze mną działacze z Krosna i zaproponowali starty na uczciwych warunkach. Rozmowy trwały może godzinę – zdradza kulisy podpisania kontraktu z „Wilkami”, DAWID LAMPART.
– Wcześniej pojawiły się informacje, że w dalszej części sezonu będziesz zawodnikiem klubu z Lublina…
– Była taka opcja, ale ostatecznie zdecydowałem się na Krosno. Wiadomo, w jakiej sytuacji finansowej jest obecnie klub z Lublina i nie chciałem ryzykować. W Krośnie zaproponowano mi takie warunki, na których spokojnie mogę sobie pozwolić na jazdę w tej drużynie.
– W niedzielnym meczu z liderem w Rybnika zdobyłeś 9 punktów. Początek spotkania w Twoim wykonaniu był wręcz znakomity (3 zwycięstwa). Potem było już znacznie gorzej. Co się stało?
– Dawno w Krośnie nie jeździłem, bo chyba już ze 3 lata. Na początek trafiliśmy idealnie z ustawieniami. Potem niestety zmieniły się warunki torowe i nie było już tak dobrze. W czwartym biegu wpadłem w dziurę, noga spadła mi z haka i zaliczyłem upadek, a w kolejnym starcie przyjechałem ostatni. Występ zatem średni, ale mam nadzieję, że dostanę następną szansę.
– Czyli rozumiem, że w kolejnych meczach KSM-u zobaczymy Ciebie w składzie „Wilków”?
– Mam taką nadzieję. Do końca fazy finałowej zostały jeszcze 4 spotkania i liczę, że w nich wystąpię.
– Po niedzielnym zwycięstwie nad RKM-em apetyt krośnieńskich kibiców jeszcze wzrosły. Twoim zdaniem walka o awans do I ligi jest realna?
– Pierwsza liga w Krośnie? Czemu nie! Jesteśmy mocni, co pokazaliśmy w niedzielnym meczu. Bardzo dobrze zaprezentował się Mariusz Fierlej i Ronnie Jamroży. Swoje zrobił Łukasz Kret, a gdy do zespołu dołączy jeszcze Claus Vissing, który z powodu kontuzji nie mógł nam pomóc, będziemy jeszcze mocniejsi.
– Jak krośnieńscy działacze zapatrują się na awans do I ligi?
– Trudno powiedzieć, bowiem jeszcze na ten temat nie rozmawialiśmy. Na razie koncentrujemy się na najbliższym meczu w Opolu, a o I lidze będziemy myśleć później.
– Jaka atmosfera panuje w krośnieńskiej drużynie?
– Atmosfera jest super! W Krośnie jest drużyna, w Rzeszowie jej nie było i to jest główna przyczyna tak fatalnego wyniku. Ja dołączyłem do krośnieńskiego zespołu praktycznie już pod koniec sezonu i już po jednym meczu mogę powiedzieć, że czuję się w nim bardzo dobrze.
– Rozpamiętujesz jeszcze fatalny sezon w wykonaniu PGE Marmy Rzeszów i spadek do I ligi?
– A co tu rozpamiętywać. Skończyło się tak, jak się skończyło, ale to przecież nie koniec świata. W przyszłym sezonie trzeba zrobić wszystko, aby wrócić do Ekstraligi. Dla mnie w tej chwili najważniejsza jest możliwości startów i jestem bardzo zadowolony, że mogę sezon ligowy kontynuować w Krośnie.
– Wiążesz swoją przyszłość z rzeszowskim klubem i startami w I lidze?
– Chciałbym zostać w Rzeszowie i startować w I lidze. Jednak na razie musimy się uzbroić w cierpliwość i poczekać na decyzje pani prezes w sprawie jej dalszego sponsorowania żużla.
– Macie na ten temat jakieś wiadomości? W ogóle odbyły się jakieś rozmowy z szefostwem rzeszowskiego klubu po zakończeniu sezonu?
– Nie mam żadnych wiadomości w tej kwestii. Rozmów nie było, tak więc wszyscy czekamy na jakieś konkrety.
Rozmawiał Marcin Jeżowski



3 Responses to "W Krośnie jest drużyna, w Rzeszowie jej nie było"