
STALOWA WOLA. Reporterzy z ogólnopolskiej telewizji odgrzewają sprawę pedofila. Zainteresowało ich, dlaczego miasto wspierało finansowo szkółkę dla dzieci prowadzoną przez człowieka z niezdrowymi skłonnościami.
Podejrzany o pedofilię sędzia piłkarski wyjechał z miasta i zgłasza się cyklicznie na policję w innej miejscowości. Prokurator postawił mu pięć zarzutów, wśród których jest nakłanianie do innych czynności seksualnych dzieci. Oskarżony przyznał się i wyraził gotowość poddania się terapii. Z jego pedofilskich skłonności tłumaczy się teraz… prezydent miasta. Wszystko przez dotację z magistratu i sprawującą mandat radnej matkę Filipa K.
27-letni stalowowolanin został zatrzymany dwa miesiące temu. Zatrzymanie było spektakularne, bo policja przeszukiwała przy tym nawet kanały ściekowe. Osaczony miał wrzucić do sedesu telefon komórkowy, a przy przestępstwach pedofilskich jest on zazwyczaj żelaznym dowodem kontaktów z nieletnimi. Telefonu w kanałach policjanci podobno nie znaleźli, ale mieli inne dowody, które wystarczyły do postawienia zarzutów.
Jak prezydent dawał, to o pedofilii nie wiedział
Teraz wiadomo, że policjanci deptali po piętach nauczycielowi piłki nożnej od dłuższego czasu. Dotarliśmy do rodziców dziewczynek, którym Filip K. proponował spotkania w niepozostawiającym złudzeń celu. Cel był czytelny dla 27-latka. Nagabywane przez niego dzieci albo wcale nie wiedziały o co chodzi, albo miały o tym mgliste pojęcie. Chodzi tu o maksymalnie 12-letnie dziewczynki.
– Córka wyszła do sklepu, a na jej komputerze działało Gadu-Gadu – mówi ojciec jednej z pokrzywdzonych. – Rzuciłem okiem na ekran i włosy dęba mi stanęły. To była klasyka rodzaju „Ja też mam dwanaście lat”. Usiadłem przy kompie i trochę sobie pogadaliśmy z tajemniczym Krzysiem, Radkiem, czy jak mu tam było. Po rozmowie z córką poszedłem do prokuratury. Okazało się, że nie byłem pierwszy.
Policjanci kilka miesięcy siedzieli na karku Filipowi K. W tym czasie z kolegami trenerami rozwijał on swoją Akademię Piłkarską. To szkółka dla małych dzieci prowadzona w Stalowej Woli przez znanych piłkarzy. Akademia dostała wsparcie finansowe z Urzędu Miasta i teraz reporterzy TVN przyczepili się prezydenta Andrzeja Szlęzaka, że dał ok. 50 tys. zł po znajomościach.
– Dotację dostał nie Filip K., tylko klub piłkarski – ucina krótko Szlęzak. Zresztą gdy pieniądze przepływały z konta magistratu na konto AP, nikt poza Filipem K. i może jego ofiarami, nie wiedział o pedofilskich skłonnościach koordynatora piłkarskich szkoleń dzieci. Od prezydenta reporter „Blisko ludzi” poszedł do matki oskarżonego. Jest ona znaną w mieście osobą i radną z komitetu wspierającego w ostatnich wyborach Szlęzaka. Samo zasiadanie w samorządzie nie jest jednak dowodem nepotyzmu prezydenta. Widzom zostały domysły.
Miasto ma pecha do sędziów
Wśród ofiar Filipa K. są jeszcze dorośli mężczyźni. To jego koledzy po fachu, którzy teraz są wyszydzani. Pedofil z miasta wyjechał, a prowadzący Akademię muszą się tłumaczyć przed rodzicami, że na ich zajęciach molestowania nie było. Były za to policyjne przesłuchiwania, a nawet spotkanie z prezydentem. Niektórzy rodzice swoje pociechy od razu wypisali ze szkółki.
– Miał wszystko co chciał, to mu się cudzych dzieci zachciało – przeklina jeden z trenerów. Filip K. miał talent i sędziowską karierę przed sobą. Był najlepszym sędzią ze Stalowej Woli i awans do grona drugoligowych arbitrów prawie w kieszeni. Boiskowa kariera przepadła. Hutnicze miasto ma pecha do sędziów piłkarskich. Inny stalowowolski arbiter sędziował na najwyższym szczeblu rozgrywek i miał jeszcze więcej niż Filip K. Połakomił się na na 100-tysięczną łapówkę wręczaną przez tajniaków i tak zaczęła się piłkarska afera w kraju.
Jerzy Mielniczuk



2 Responses to "Sędzia piłkarski podejrzany o pedofilię"