Miał bilet miesięczny, a i tak dostał mandat

- Winę za całą tę sytuacje ponosi kasjerka, która w punkcie sprzedaży biletów sprzedała mi zły bilet – mówi pan Zbigniew z Tyczyna. Fot. Paweł Bialic
– Winę za całą tę sytuacje ponosi kasjerka, która w punkcie sprzedaży biletów sprzedała mi zły bilet – mówi pan Zbigniew z Tyczyna. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. Zarząd Transportu Miejskiego w piśmie powoływał się na ogólnodostępny cennik i wykaz biletów.

Pan Zbigniew z Tyczyna w kwietniu kupił synowi bilet miesięczny. W wyborze odpowiedniego biletu pomagała mu pracownica sprzedająca bilety. Zaledwie kilka dni później jego syn został zatrzymany przez kontrolerów biletów i dostał mandat w wysokości 112 zł.

Pan Zbigniew 3 kwietnia br. udał się do punktu sprzedaży biletów MPK przy ul. Grottgera 20. Powiedział kasjerce, że potrzebuje bilet dla syna, żeby ten mógł dojeżdżać z Tyczyna do Rzeszowa autobusem linii 44 do szkoły. Pracownica doradziła zakup biletu miesięcznego sieciowego za 55 zł, więc pan Zbigniew tak właśnie zrobił. Jednak już 8 kwietnia syn pana Zbigniewa został zatrzymany przez rewizorów na przystanku Tyczyn Ruch i dostał mandat w wysokości 112 zł.

– Kontroler powiedział, że to już jest następna strefa i potrzebny jest tu droższy bilet – mówi pan Zbigniew. – A ja się nie znam na strefach i dlatego poprosiłem pracownicę punktu sprzedaży biletów o pomoc. To ona wprowadziła mnie w błąd i sprzedała mi zły bilet – wyjaśnia. Pod wpływem sugestii adwokata postanowił nie płacić mandatu i napisał w tej sprawie pismo do dyrektora Zarządu Transportu Miejskiego.

– Przecież kupiłbym  inny bilet, gdyby tylko pracownica kasy poinformowała mnie, że właśnie taki jest synowi potrzebny – mówi.

Dyrektor Łukasz Dziągwa zgodził się obniżyć kwotę do zapłaty o 50 proc. i rozłożył ją na dwie raty po 28 zł. Jednak pan Zbigniew czuł się niewinny i nie widział powodu, dlaczego miałby płacić za błąd kasjerki, która doradziła mu zakup złego biletu. Napisał więc kolejne pismo. Tym razem do prezydenta. Rada Miasta Rzeszowa w uchwale uznała za bezzasadną skargę pana Zbigniewa, tłumacząc, że miał on możliwość zapoznania się z cennikiem za usługi przewozowe. Już 12 sierpnia br. Czytelnik dostał list polecony z przedsądowym wezwaniem do zapłaty z ostrzeżeniem o możliwości przekazania informacji o zaległym zadłużenia do rejestru dłużników BIG InfoMonitor. Jednak w sierpniu ZTM żądał już od pana Zbigniewa 120,18 zł, a nie 56 zł, na co wcześniej dyrektor Dziągwa się zgodził.

O sprawę zapytaliśmy Zarząd Transportu Miejskiego.

– Z uwagi na ochronę danych osobowych szczegółowych informacji możemy udzielać tylko osobie bezpośrednio zainteresowanej – mówi Piotr Kalita z ZTM. – Jednocześnie chcę zaznaczyć, że skargę złożoną przez pana Zbigniewa Komisja Rewizyjna Rady Miasta Rzeszowa uznała za bezzasadną, co znalazło odzwierciedlenie w stosownej uchwale Rady Miasta Rzeszowa – dodaje.

Blanka Szlachcińska

3 Responses to "Miał bilet miesięczny, a i tak dostał mandat"

Leave a Reply

Your email address will not be published.