Śmieciami niemiejskimi zajmie się miasto

To już wstyd dla całej Stalowej Woli, a zwłaszcza wychowanków szkoły w Charzewicach. Śmieci z dzikiego składowiska powoli zasypują grób Zenona Wasieczko, dyrektora szkoły w Charzewicach. Fot. Jerzy Mielniczuk
To już wstyd dla całej Stalowej Woli, a zwłaszcza wychowanków szkoły w Charzewicach. Śmieci z dzikiego składowiska powoli zasypują grób Zenona Wasieczko, dyrektora szkoły w Charzewicach. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Zarządca cmentarza zabrał kontener, a ludzie i tak wyrzucają wypalone znicze i inne odpady na starym miejscu.

Odnaleźliśmy pierwszy pozytywny skutek obowiązującej od lipca tzw. ustawy śmieciowej. Zniknie hałda śmieci zalegająca na cmentarzu parafialnym w Stalowej Woli – Rozwadowie. Zniknie, bo w myśl ustawowych zapisów, miasto musi zebrać śmieci z terenów komunalnych, choć wiadomo, że hałdę szpecącą cmentarz ułożyli rozwadowscy parafianie. Wcześniej proboszcz nie chciał zająć się cmentarnymi odpadami.

Wielka góra śmieci zalega od miesięcy, bo zarządca cmentarza zabrał jeden z dwóch kontenerów stojących przy dwóch cmentarnych bramach. Teraz stoi tylko jeden, a odwiedzający groby bliskich, zrzucają resztki wińców i wypalone znicze na stare miejsce.

Obrzydliwe składowisko jest obok pomnika więźniów pomordowanych przez hitlerowców w czasie II wojny światowej.

Na komunalnym można, na parafialnym nie
Cmentarzem opiekuje się parafia rzymskokatolicka Matki Bożej Szkaplerznej. Kontener zniknął w ub. roku. Powodem było rzekome podrzucanie śmieci przez sąsiadów cmentarza. W miejscu gdzie stał kontener wkrótce urosła góra śmieci. Zniknęła na krótko przed dniem Wszystkich Świętych, a potem powiększyła się.

– To jest wstyd i nic więcej – mówi mężczyzna, który interweniował u nas. Wskazywał przy tym drugi stalowowolski cmentarz, ale już komunalny, na którym panuje idealny porządek właściwy dla nekropolii. Rozmowę kończył zapytaniem: – Dlaczego tam można, a tu nie?

Proboszcz ks. Jan Folcik odpowiada, że parafii nie stać na drugi kontener, bo tylko za jeden płaci miastu 1,5 tys. zł. W miejscu dzikiego składowiska jest zresztą tabliczka informująca o zakazie wysypywania śmieci i o tym, że kontener jest po drugiej stronie cmentarza. Ludzie jednak hołdują starym przyzwyczajeniom i porzucają śmieci, gdzie im wygodniej. Choć są to śmieci jak najbardziej cmentarne, to leżą, przynajmniej w dużej części, poza cmentarzem. Kiedyś nikt na to nie zwracałby uwagi, bo zmuszony sankcjami zarządca cmentarza musiałby śmieci usunąć. Od dwóch miesięcy jest to jednak kwestia bardzo istotna. Hałda leży poza obrysem cmentarza, czyli na terenie miejskim i miasto musi śmieciami się zająć. – W ciągu kilku dni śmieci usuniemy – deklaruje Witold Tutak z Urzędu Miasta w Stalowej Woli.

To nie koniec sprawy
Pozostaje jednak pytanie, co dalej? Miasto nie może zmusić proboszcza do dzierżawy dodatkowego kontenera. Trudno też oczekiwać, by magistrat zafundował parafii kontener, bo byłby to wyjątek, z którego skorzystaliby od razu inni. Temat dzikiego wysypiska na cmentarzu na pewno powróci przed 1. listopada.

Jerzy Mielniczuk

Leave a Reply

Your email address will not be published.