Szkoła doprowadza dzieci do depresji

Liczba uczniów, którzy z objawami depresji lub po próbach samobójczych zgłaszają się do poradni specjalistycznych, stale rośnie. Fot. Wit Hadło
Liczba uczniów, którzy z objawami depresji lub po próbach samobójczych zgłaszają się do poradni specjalistycznych, stale rośnie. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. W 2012 roku odnotowano o 50 proc. więcej przypadków agresywnych zachowań uczniów niż 5 lat wcześniej.

W poniedziałek ponad 245 tysięcy uczniów z Podkarpacia rozpoczęło nowy rok szkolny. Z tego ponad 17,5 tysięcy siedmioletnich i prawie 2 tysiące sześcioletnich dzieci. Niestety, wiele z nich nie cieszy się wcale na rozpoczęcie nauki w szkole. Coraz częściej boją się tego też rodzice. Dlaczego? Prof. Tomasz Wolańczyk, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży potwierdza, że co piąte dziecko ma lub będzie miało poważne problemy emocjonalne związane z nauką.

Jeden z najbardziej uznawanych na świecie psychologów, prof. Philip Zimbardo twierdzi, że polska szkoła niszczy uczniów. Już kilka pierwszych tygodni dziecka w szkole może doprowadzić do tego, że dziecko będzie mieć obniżony nastrój, będzie odczuwać lęki i mieć utrudniony kontakt z rówieśnikami. Do tego dochodzi obniżona samoocena i brak zrozumienia, co przekuwa się w brak wiary w samego siebie i swoje możliwości.

Do Stowarzyszenia „Rzecznika Praw Rodziców”, które zajmuje się akcją „Ratuj maluchy”, zgłasza się pełno rodziców, którzy nie wiedzą, jak poradzić sobie z własnym dzieckiem zmienionym przez szkołę. Piszą: „Z miłej energicznej dziewczynki moja córeczka zrobiła się płaczliwa, zniechęcona, z niską samooceną… Powtarza: „Jestem głupia, jestem niezdarą, dostaję same dwóje i tróje nawet z plastyki”, „Moje dziecko nie ma czasu na nic po szkole. Cały czas jest tylko nauka, pisanie i czytanie, z którymi całkowicie sobie nie radzi. Poświęcamy jej całe popołudnia i nie ma efektów. Skończyło się tym, że do 20 odrabialiśmy lekcje, a potem ja z mężem wykonywałam zadania z plastyki”.

Jak twierdzi prof. Philip Zimbardo, objawy depresji wśród dzieci i młodzieży to efekt odrzucenia przez rodzinę, kolegów, ale przede wszystkim szkołę, w której nauczyciele powodują, że uczniowie czują się gorsi i zamykają się w sobie. Jego zdaniem, uczeń czuje się upokorzony, bo nauczyciel śmieje się z niego i wytyka mu jego słabe punkty, a szkoła powinna właśnie skupiać się na mocnych stronach ucznia i je rozwijać.

Kończy się u specjalisty
Zimbardo wyraźnie zaznacza, że jest to wyjątkowa w skali świata sytuacja i wymaga kompleksowego przeglądu, a następnie reformy systemu edukacji na każdym poziomie, od szkół podstawowych po uczelnie wyższe. Jednak zanim dojdzie do jakiejkolwiek reformy, dziecko musi się zmierzyć z szarą rzeczywistością, jaką jest siedzenie w szkolnej ławce i dostosowywanie się do sztywnych zasad w niej panujących. To często kończy się lękiem przed szkołą, płaczem, silną depresją, a nawet powrotem do moczenia się w nocy.

– W takich przypadkach doradzałbym wizytę u psychologa lub psychiatry – mówi dr Marcin Florkowski, psycholog. Co na to ministerstwo edukacji? MEN tłumaczy, że w ramach zajęć przyrody, biologii czy wychowania fizycznego prowadzi edukację zdrowotną, dodatkowo szkoły mają obowiązek dbać o bezpieczeństwo uczniów i diagnozować problemy występujące wśród uczniów.

Blanka Szlachcińska

4 Responses to "Szkoła doprowadza dzieci do depresji"

Leave a Reply

Your email address will not be published.