
MIELEC. Przeniesienie miejskiego bazaru ze stadionu na teren przy ul. Sportowej załatwiło wiele problemów, m.in. śmiecenia.
– Jest uporządkowany plac handlowy, gdzie każdy ma swoje stanowiska – chwali Arkadiusz Misiak (52 l.), komendant Straży Miejskiej w Mielcu. – Jest zasada: jeżeli dany kupiec zostawi bałagan, to nie zostanie wpuszczony na kolejne dni targowe. I to daje efekty. Jest o wiele czyściej niż było na stadionie.
– Wiadomo, że pewne nawyki trzeba u ludzi wdrażać latami – dodaje. – Nie wszyscy mają poczucie obowiązku sprzątania po sobie, choć organizator bazaru zabezpiecza wszystko: worki, stanowiska handlu, miejsca do składowania odpadów itd. Pewne narodowości mają śmiecenie we krwi. Muszą się uczyć porządku cały czas. Niemniej jednak nie mamy już z nimi problemów. Jeżeli zwróci się im uwagę, to najczęściej reagują na to pozytywnie.
Komendant Misiak podkreśla, że bolączką nowego targowiska przy ul. Sportowej jest brak wystarczającej liczby miejsc postojowych. Na szczęście ma to się zmienić, bo miasto przymierza się do budowy parkingów w tej właśnie części Mielca.
pg


