
RZESZÓW. Rusza budowa ośrodka onkohematologii w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie.
– To będzie dla nas ciężki rok. Z użytku zostanie wyłączonych 40 łóżeczek przeznaczonych dla najmłodszych pacjentów, nie mówiąc o całym zapleczu oddziału. A właśnie od października do marca przypada szczyt zachorowań: zapalenia płuc, biegunki. Bardzo liczymy na wsparcie sąsiadujących z nami oddziałów ortopedii i chirurgii dziecięcej oraz położnictwa, które, niestety, jest teraz w remoncie – mówi dr hab. Bartosz Korczowski, ordynator klinicznego oddziału pediatrii w lecznicy.
Wykonawca, rzeszowska firma Inżynieria Besta, jest gotowy do wejścia na plac budowy. – Ta firma już teraz buduje łącznik, a wcześniej budowała kardiochirurgię, SOR. W przetargu na budowę onkohematologii konkurowała ze Skanską. Wygrała, bo złożyła tańszą ofertę – mówi dyrektor Janusz Solarz.
Oddział pod specjalnym nadzorem
Na potrzeby oddziału onkohematologii musi zostać wybudowane dodatkowe piętro nad blokiem H, bezpośrednio nad oddziałem pediatrii, gdzie znajdzie się ok. 20 łóżek wraz z niezbędnym zapleczem sanitarnym. Całość musi spełniać restrykcyjne wymogi pod względem sanitarno-epidemiologicznym. Wymaga teraz powstania pracowni leków cytostatycznych przy szpitalnej aptece oraz rozbudowy i unowocześnienia laboratorium, które będzie mieć ważną rolę w diagnostyce.
– Dzieci chore onkologicznie, po chemioterapii, są pozbawione odporności. Dla zdrowego dziecka niegroźna infekcja wirusowa czy bakteryjna może być kilkudniowym problemem, w przypadku dziecka z obniżoną odpornością może się stać zagrożeniem nie tylko zdrowia, ale i życia. Dlatego takie dzieci muszą przebywać w izolowanych pomieszczeniach, ze specjalnymi śluzami i własnym węzłem sanitarnym. W placówkach zajmujących się leczeniem dzieci onkologicznych takie odrębne sale są normą – mówi ordynator.
Leczenie onkologiczne jest długotrwałe, trwa od kilku tygodni do wielu miesięcy. Dla dziecka ważna jest obecność rodzica. Leczenie w odległym ośrodku to dla rodziców dodatkowy problem. – Obecnie dzieci, które trafiają do nas i u nas są wstępnie diagnozowane, następnie muszą kontynuować leczenie w ośrodkach w Lublinie, Krakowie i Warszawie – mówi Korczowski.
Onkologia dziecięca bardzo potrzebna
Utworzenie oddziału onkologii dziecięcej będzie wymagało także nowej kadry. Trzeba będzie m.in. przeszkolić pielęgniarki do pracy na onkologii. Ponieważ o potrzebie leczenia onkologicznego dzieci mówiło się od dawna i szpital pomału się do tego przygotowywał, przygotowywali się także lekarze. Jedna osoba ma już ukończoną specjalizację, dwóch lekarzy jest w trakcie.
O tym, jak bardzo potrzebny jest ten oddział, świadczą liczby. Każdego roku u 100 dzieci z Podkarpacia rozpoznawany jest nowotwór. Co roku z tytułu migracji pacjentów NFZ płaci placówkom spoza regionu5 mln zł. W nowo powstającym oddziale będzie można leczyć nawet 600 pacjentów – na oddziale i w ambulatorium. Budowa powinna się zakończyć do końca 2014 r. Oddział zacznie przyjmować od 2015 r. Koszt tej inwestycji to blisko 13,5 mln zł.
Anna Moraniec


