
RZESZÓW. Czy w parku na osiedlu gen. Andersa rzeszowianie mogą czuć się bezpiecznie w nocy?
Krwiaki i otarcia na twarzy oraz złamana ręka to efekt napadu na małżeństwo wracające do domu, do jakiego doszło w rzeszowskim parku Sybiraków. Podobno to nie pierwszy przypadek, bo wcześniej miało tam dojść do co najmniej dwóch napadów i w każdym przypadku byli to ludzie ubrani w kominiarki. Co na to policjanci?
– Jeden przypadek potwierdzamy, innych zgłoszeń oficjalnie nie odnotowaliśmy – mówi podkomisarz Adam Szeląg, oficer prasowy rzeszowskiej policji. – Prowadzimy śledztwo w sprawie rozboju, ale jak na razie nie udało się ustalić napastników – dodaje Edyta Lenart, szefowa Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie.
Do napadu, o którym wiedzą oficjalnie policjanci, doszło późna nocą 23 sierpnia. Wracające do domu małżeństwo zostało napadnięte przez trzech napastników w kominiarkach. Bandyci nie mieli litości.
Mężczyzna został dotkliwie pobity; miał m.in. złamaną rękę i krwiaki na twarzy. – Łączna wartość zabranych przez napastników rzeczy wyniosła 80 zł – mówi prokurator Lenart.
Co więcej, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy ze źródeł zbliżonych do policji, w parku miało dojść do co najmniej dwóch napadów, tyle że w jednym z wcześniejszych rozbojów napastników miało być sześciu i także mieli mieć założone kominiarki. Podkomisarz Szeląg twierdzi, że nikt innych napadów nie zgłaszał. Nie oznacza to jednak, że takich napadów nie mogło być, bo ludzie, np. ze strachu przed napastnikami, mogli nie zawiadamiać oficjalnie policjantów.
W nocy lepiej unikać parku
Czy sam park i jego okolice są bezpieczne? Mieszkańcy osiedla, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że lepiej w rejon parku nie zapuszczać się w nocy.
– Park, jak i pobliskie osiedla leżą w specyficznym miejscu, bo podzielonym zwłaszcza przez grupy pseudokibiców Resovii i Stali Rzeszów. Dodatkowo, odkąd pamiętam, na okolicznych osiedlach mieszkali różni kryminaliści, pijacy i ogólnie takie szemrane towarzystwo. Dlatego dochodziło tam do różnych przestępstw, nie tylko napadów, ale kradzieży, handlu narkotykami itp. – mówi 35-letni mężczyzna mieszkający na pobliskim osiedlu Baranówka.
– Od wielu lat różne tam rzeczy się działy i osobiście, pomimo że mieszkam na pobliskiej ulicy Mikołajczyka, to w nocy staram się nie zapuszczać w rejon parku – dodaje 40-latek spotkany na ul. Ofiar Katynia.
Policjanci twierdzą wręcz przeciwnie. – Z naszej wiedzy wynika, że w parku Sybiraków nie działa żadna zorganizowana grupa, która napada na ludzi – mówi podkomisarz Szeląg. Co więcej, komendant komisariatu z osiedla Baranówka twierdzi, że w parku jest o wiele bezpieczniej niż jeszcze kilka lat temu.
Grzegorz Anton



9 Responses to "Bandycki napad na małżeństwo w parku Sybiraków"