Rynek energii zostanie uwolniony?

Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

PODKARPACIE. Na dopłatach skorzysta około 2 mln Polaków. Pozostałe 36 milionów z nas zapłaci za to rachunki wyższe nawet o 40 procent!

11 września w życie wszedł tzw. Mały Trójpak Energetyczny. Jest to zbiór uchwał wprowadzający zmiany w prawie energetycznym. Jedną z najbardziej interesujących odbiorców zmian są dopłaty do rachunków za prąd i gaz dla tzw. odbiorców wrażliwych.

Ustawa wprowadza pojęcie odbiorcy wrażliwego energii elektrycznej. Odbiorcą takim będzie osoba z przyznanym dodatkiem mieszkaniowym. Zdefiniowano też odbiorcę wrażliwego paliw gazowych, którym będzie osoba otrzymująca ryczałt na zakup opału.

Temu pierwszemu przysługiwać będzie dodatek energetyczny. Wypłacanie dodatków rozpocznie się w przyszłym roku. Rząd wygospodarował na ten cel 115 mln zł. Przeciętna wysokość dodatku szacowana jest na ok. 20 zł miesięcznie.

Opłaty obejmą około 500 tysięcy rodzin, czyli jakieś 2 miliony Polaków. Przeciętnie rodzina zyska na tym 310 zł rocznie, tj. rachunki za energię będą niższe o 25 zł miesięcznie
W tym jest jednak jeden haczyk. Ochrona szczególnie wrażliwych odbiorców energii to jeden z podstawowych warunków do uwolnienia cen prądu dla gospodarstw domowych. Jeśli więc ustawa o dopłatach weszła w życie, otworzyły się tym samym na oścież drzwi do uwolnienia cen energii.

Przypomnijmy, że obecnie ceny energii dla gospodarstw domowych ustalane są za zgodą Urzędu Regulacji Energetyki, który temperuje zapędy sprzedawców prądu do podwyższenia rachunków.

Trójpak Energetyczny w teorii poprzez mizerne dopłaty chroni odbiorców wrażliwych, czyli najbiedniejszych. Nie chroni jednak lwiej części społeczeństwa, która wprawdzie na zasiłki, zdaniem rządu, nie zasługuje, ale koniec z końcem wiąże z trudem.

Jeśli ceny gazu i prądu dla gospodarstw domowych zostaną uwolnione, to nic nie stanie na przeszkodzie, by firmy sprzedające prąd i gaz zaczęły dyktować ceny według własnego uznania. Wtedy rząd nie będzie mógł nawet kiwnąć palcem, a potężne koncerny będą robiły z gospodarstwami domowymi to, co będą chciały.

Jaka może być konsekwencja? Podwyżki. Ich skalę trudno oszacować. Można jednak spekulować. Do 2008 roku ceny prądu dla przedsiębiorstw były ustalane w ten sam sposób, co dziś dla gospodarstw domowych, tj. z udziałem Urzędu Regulacji Energetyki. Jednak w 2008 r. uwolniono ceny energii elektrycznej dla firm. Wtedy rachunki dla przedsiębiorstw podskoczyły natychmiast o 40 procent! Skoro dostawcy energii po uwolnieniu cen tak bezpardonowo potraktowali przedsiębiorstwa, to nie powinniśmy się łudzić, że inaczej postąpią wobec zwykłych ludzi.

Artur Getler

Leave a Reply

Your email address will not be published.