Premier nie spotkał się z protestującymi

Manifestacja związkowców przed Sejmem podczas pierwszego dnia Ogólnopolskich Dni Protestu. Fot. PAP
Manifestacja związkowców przed Sejmem podczas pierwszego dnia Ogólnopolskich Dni Protestu. Fot. PAP

WARSZAWA. Związkowcy w bojowych nastrojach przyjechali do stolicy.

– Dzisiejsza data, 11 września, panie premierze, będzie się panu śniła po nocach jako koszmar – mówił lider „Solidarności” Piotr Duda podczas manifestacji związkowców przed Sejmem. Ostro skrytykował nieobecność ministrów podczas pikiet resortów, mówiąc, że to pokazuje butę, arogancję i hipokryzję władzy.

– Przyjechaliśmy na tę manifestację, by zaprotestować przeciwko niehumanitarnemu, nieludzkiemu, śmieciowemu rządowi. Razem jesteśmy silni – przekonywał z kolei szef OPZZ Jan Guz. – Chcemy przypomnieć premierowi, że nie chciał z nami rozmawiać przy stole obrad. Przybyliśmy więc do niego, a on stchórzył, stchórzyli jego ministrowie – krzyczał Guz.

Przewodniczący NSZZ „Solidarność” podkreślił, że nikt nie podzieli uczestników protestu „na aparat związkowy, na związkowców, na pracowników i na obywateli”. – Bo jesteśmy wszyscy razem – mówił Duda.

Czego domagają się związki
W tzw. branżowym dniu protestu składano petycje w resortach. Ale w poszczególnych ministerstwach nie było ministrów. Ze związkowcami nie chciał się też spotkać premier Tusk.

W petycji do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej demonstranci domagają się m.in. wycofania z kodeksu pracy „antypracowniczych zapisów”, ograniczenia umów śmieciowych, wzrostu płacy minimalnej, wycofania się z podwyższenia wieku emerytalnego.

W petycji do Ministerstwa Zdrowia były żądania m.in.: systematycznego zwiększania nakładów publicznych na ochronę zdrowia, zatrzymania prywatyzacji szpitali, poprawy dostępu do świadczeń dla pacjentów, zmniejszenia współpłacenia pacjentów za leki refundowane, utrzymania państwowego ratownictwa medycznego i państwowej inspekcji sanitarnej.

Ma być sto tysięcy
Po zakończeniu ośmiu pikiet przed budynkami resortów związkowcy przeszli przed budynek Sejmu, gdzie przemawiali liderzy trzech central związkowych. Według Dudy, w miasteczku zjawiło się ponad 23 tys. osób. Mimo deszczowej pogody w miasteczku panowała dobra atmosfera, związkowcy byli zdeterminowani. Protest w stolicy potrwa do soboty, kiedy to zakończy się wielką manifestacją pod hasłem „Dość lekceważenia społeczeństwa”. W dniu kulminacyjnym ma być sto tysięcy związkowców.

Ludzie są podgrzani
Związkowcy przyjechali do stolicy z całego kraju. Wczesnym rankiem wyruszyło z woj. pomorskiego 20 autokarów. W nich blisko tysiąc związkowców, wyposażonych w namioty, transparenty i znaki związkowe. Przed wyjazdem z Gdańska złożyli kwiaty pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców i historyczną Bramą nr 2. Pomodlili się też w intencji dobrego protestu. – Ludzie są podgrzani – powiedział Roman Kuzimski, zastępca przewodniczącego Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”.

TVN 24/ps

4 Responses to "Premier nie spotkał się z protestującymi"

Leave a Reply

Your email address will not be published.