
PODKARPACIE. Podkarpacie przestało być bastionem przyrostu naturalnego.
W pierwszym półroczu 2013 roku urodziło się o 20 tysięcy mniej Polaków niż zmarło. To bardzo zły wynik. Co zaskakujące, Podkarpacie przestało być bastionem przyrostu naturalnego. Jeszcze w 2012 roku w naszym województwie urodziło się o 2 tys. osób więcej niż zmarło. W pierwszym kwartale tego roku mamy już pod tym względem wynik ujemny!
W pierwszych trzech miesiącach 2013 roku na Podkarpaciu urodziło się 4964 dzieci. Natomiast w tym samym czasie zmarło 4997 osób. Jak łatwo policzyć, w ciągu trzech pierwszych miesięcy tego roku ubyło z naszego województwa 33 „głowy”. Niby niedużo, jednak gdy popatrzymy na dane z zeszłego roku, włos na głowie może się zjeżyć. Otóż w 2012 r. nad Wisłokiem i Sanem urodziło się 21 064 dzieci, zmarło natomiast 18402 osób. Wynik był więc całkiem dobry – przyrost naturalny wyniósł 2662. Nagle wynik ten z dużego plusa spadł na minus!
Dzieje się coś złego, skoro przez pierwsze trzy kwartały 2012 roku przyrost naturalny był liczony u nas w setkach (od 500 do 1500 osób na kwartał), tymczasem w IV kwartale nagle spadł on do zaledwie 39 osób, by na początku 2013 r. zanurkować poniżej zera.
Wynika to z jednej strony ze spadku liczby urodzeń, która w 2012 r. utrzymywała się na średnim poziomie 1797 dzieci miesięcznie (pierwsze trzy kwartały 2012 r.), by na przełomie 2012 i 2013 r. spaść do poziomu 1641 dzieci miesięcznie. Wzrosła też nieznacznie liczba zgonów. To wszystko sprawia, że po raz pierwszy od 1945 roku przyrost naturalny na Podkarpaciu spadł poniżej zera!
W naszej społeczności, gdzie wartości rodzinne i katolickie zawsze były wsparciem dla rodziny i tym samym przyrostu naturalnego, zaczyna brakować dzieci. Co się dzieje? Przyczyn jest wiele, ale jak to zwykle bywa – gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o… pieniądze. Wszystko sprowadza się do ekonomii.
Brakuje pracy, a jeśli już jest, to zatrudnienie jest niepewne. Ciągłe widma kryzysów, zwolnień, marne pensje, brak perspektyw, brak tanich mieszkań to wszystko sprawia, że młodzi ludzie uciekają za granicę, a jeśli tu zostają, to żyją na granicy biedy, wiążą koniec z końcem i unikają wydatków, w tym i dzieci. Jak bowiem wyliczono, wychowanie jednego potomka to koszt 170 – 200 tys. zł ponoszony przez 18 – 26 lat! Jak tu więc decydować się na dziecko, gdy do dyspozycji mamy pensje wysokości 15 – 20 tys. zł rocznie i do tego w każdej chwili i to możemy stracić?
Artur Getler



7 Responses to "Polak – gatunek wymierający"