
RZESZÓW. W czwartek, 12 września, odbyło się spotkanie dyrektorów rzeszowskich przedszkoli z dyrektorem wydziału edukacji.
Większość rodziców przedszkolaków ma już za sobą spotkania z dyrekcją w przedszkolu. Opiekunowie mieli nadzieję, że zostaną rozwiane wątpliwości dotyczące zajęć dodatkowych. Jednak nie dowiedzieli się niczego, a dyrektorki przedszkoli informowały, że w czwartek, 12 września, spotykają się z dyrektorem Wydziału Edukacji, Zbigniewem Burym. Wyniki spotkania nie są zadowalające.
Wszystkie problemy zaczęły się od wejścia w życie ustawy przedszkolnej, która zmienia zasady pobierania opłat za przedszkola i jednocześnie zabrania placówkom pobierania od rodziców więcej opłat niż złotówkę za każdą dodatkową godzinę ponad 5 bezpłatnych. Od razu zaczęły się spekulacje, że takie rozporządzenia uniemożliwią w przedszkolach prowadzenie zajęć dodatkowych, np. rytmiki, logopedii, ćwiczeń korekcyjnych, języka angielskiego. Jednak minister Krystyna Szumilas twierdzi, że powinny być one finansowane z dotacji, jakie w ramach ustawy dostaną gminy (414 zł na każde dziecko w tym roku).
Dwa rozwiązania
Jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego Zbigniew Bury mówił, że nic się nie zmieni, a zajęcia dodatkowe będą opłacane przez rady rodziców. Dzięki temu przedszkole nie pobierałoby żadnych dodatkowych opłat, czego zabrania najnowsza ustawa przedszkolna. Jednak Ministerstwo Edukacji Narodowej oceniło negatywnie takie obejście przepisów, co zmusza Wydział Edukacji Miasta Rzeszowa do innego rozwiązania problemu.
Na spotkaniu z dyrektorami przedszkoli Bury przedstawił dwa możliwe rozwiązania. Według pierwszego, zajęcia typu rytmika i angielski będą prowadziły panie, które obecnie opiekują się przedszkolakami. To oznacza, że dodatkowe zajęcia będą mocno ograniczone i będą niższej jakości. Jeżeli dyrekcja i rodzice nie zgodzą się, to zostanie drugie rozwiązanie. Według niego, miasto wyłoży pieniądze na zajęcia dodatkowe, zorganizuje przetarg i zajmą się tym profesjonalne firmy, ale nauczyciele będą mieć obcinane za godziny, w czasie których dzieci mają zajęcia dodatkowe z kimś innym.
Jeżeli dyrekcja przedszkola nie zgodzi się na żadne rozwiązanie i zechce zorganizować te zajęcia przez radę rodziców, to pismo z taką decyzją ma trafić do Wydziału Edukacji, a wszelką odpowiedzialność w razie jakichś kontroli poniesie dyrekcja placówki.
Źle i jeszcze gorzej
Takie rozwiązanie będzie szkodziło nie tylko dzieciom, które będą miały mniej zajęć, ale i nauczycielom, jeżeli stracą godziny.
– Rytmika jest w podstawie programowej, ale nie może jej uczyć każdy nauczyciel w przedszkolu – mówi Agata Nykiel, która od ponad dwudziestu lat prowadzi zajęcia z rytmiki w pięciu rzeszowskich przedszkolach. – Do tego niezbędne jest wieloletnie wykształcenie i biegła gra na fortepianie – dodaje. Zaznacza też, że jeśli gmina zrezygnuje z możliwości prowadzenia zajęć przez profesjonalne firmy, to mnóstwo osób, które włożyły ogrom czasu i pracy, by móc dobrze uczyć maluchy, straci pracę.
Dyskusja w tej sprawie nie została jeszcze zakończona i planowane jest jeszcze jedno spotkanie dyrektorów przedszkoli z dyrektorem Burym.
Blanka Szlachcińska



3 Responses to "Co dalej z zajęciami dodatkowymi?"