Podkarpacie powiedziało Tuskowi „NIE”

lewa_magazyn.qxdPrzygniatające zwycięstwo Zdzisława Pupy (PiS) i porażka Mariusza Kawy (PO-PSL) w wyborach do Senatu są jasne.

Miała być zażarta, wyrównana walka o zwycięstwo, a skończyło się nokautem już w pierwszej rundzie. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości, Zdzisław Pupa, z olbrzymią przewagą wygrał wybory uzupełniające do Senatu zarówno ze wspólnym kandydatem Platformy i PSL, Mariuszem Kawą, jak i kandydatem Solidarnej Polski, Kazimierzem Ziobro. Na 10 wyborców aż 6 głosowało na PiS, 2 na PO-PSL i tylko 1 na SP. To jasny sygnał od mieszkańców Podkarpacia, że mają już dość rządów Tuska.

Pupa zdobył 60,84 proc. wszystkich głosów, Mariusz Kawa 21,33 proc., a Kazimierz Ziobro 11,03 proc. Pozostała czwórka kandydatów: bezpartyjna Ewa Kantor (2,76 proc.), Ireneusz Dzieszko z Prawicy Podkarpackiej (2,25 proc.), Andrzej Marciniec z Polska Jest Najważniejsza (1,32 proc.) i Józef Habrat (0,42 proc.) zgodnie z przewidywaniami, nie zdobyła większego poparcia.

Frekwencja, biorąc pod uwagę najazd czołowych polityków na Podkarpacie, była przeciętna i wyniosła 15,84 proc. Szczegółowa analiza wyników świadczy o jej zależności od „lokalności” kandydatów, tzn. była ona wyższa tam, gdzie wyborcy dobrze znali przynajmniej jednego z kandydatów. A to wyraźny sygnał, że Senat miałby większy sens istnienia jako izba regionów na wzór niemieckiego Bundesratu.

Tylko Strzyżów woli Kawę
Pupa przegrał z Kawą jedynie w jego rodzinnym Strzyżowie, gdzie ludowiec zdobył swój najlepszy wynik – 53 proc. głosów. W pozostałych 32 częściach okręgu nr 55 kandydat PiS wygrał już zdecydowanie, a największe poparcie odnotował w gm. Majdan Królewski (pow. kolbuszowski) – 80,47 proc. Z kolei Kazimierz Ziobro najlepszy wynik – 26 proc. głosów – odnotował w gm. Jodłowa (pow. dębicki). Ewa Kantor najwyższe poparcie – 10 proc. – odnotowała w rodzinnej Dębicy, zaś Ireneusz Dzieszko w Mielcu – 7 proc. Andrzej Marciniec godny odnotowania wynik zdobył tylko w gm. Ropczyce (5,61 proc.) oraz gm. Wielopole Skrzyńskie (5,63 proc.), a poparcie dla Józefa Habrata tylko w 3 gminach przekroczyło 1 proc.

Przypadek?
Wyniki wyborów w okręgu nr 55 potwierdziły nie tylko dominację prawicy na Podkarpaciu, ale również utratę zaufania wyborców do dwóch rządzących wspólnie od 6 lat partii. Jeszcze 2 lata temu Mariusz Kawa cieszył się tu 36 proc. poparciem, a teraz, mimo bardzo aktywnej kampanii, prawie dwukrotnie niższym. Jego wynik powinien dać do myślenia zwłaszcza politykom PSL, bo Platformie będzie się łatwo od tej porażki odciąć. – W wymiarze osobistym traktuję ten wynik jako sukces, ale nie w wymiarze politycznym – komentuje Kawa. Jego zdaniem, takie wyniki to konsekwencja niskiej frekwencji i słabego zaangażowania Platformy „w niektórych obszarach” kampanii wyborczej.

Kto rządzi na prawicy?
Z zaledwie 11-procentowego wyniku Kazimierza Ziobry Solidarna Polska jest zadowolona i zamierza go wizerunkowo wykorzystać. – To pokazuje jasno, że nie tylko przekraczamy próg wyborczy, ale realnie uzyskamy kilkadziesiąt miejsc w przyszłym Sejmie. Także nasi samorządowcy zdobędą liczne mandaty w wyborach do sejmików, rad powiatowych, miejskich i gminnych – twierdzi poseł Mieczysław Golba. Inaczej wyniki wyborów do Senatu interpretuje lider PiS na Podkarpaciu, Stanisław Ożóg: – W niedzielnych wyborach kilkadziesiąt tysięcy wyborców z Podkarpacia miało okazję pokazać obecnej władzy żółtą kartkę, a pokazało czerwoną, bo różnica między PiS a PO-PSL wyniosła aż 40 proc. Wyborcy pokazali też, że reprezentantem prawicy jest Prawo i Sprawiedliwość.

Arkadiusz Rogowski

13 Responses to "Podkarpacie powiedziało Tuskowi „NIE”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.