Seria włamań do rzeszowskich mieszkań

Ludzie nie zdają sobie sprawy, że złodziejowi wejście do mieszkania zajmuje często mniej czasu, niż właścicielowi domu zamknięcie drzwi kluczem. Fot. Autor
Ludzie nie zdają sobie sprawy, że złodziejowi wejście do mieszkania zajmuje często mniej czasu, niż właścicielowi domu zamknięcie drzwi kluczem. Fot. Autor

RZESZÓW. Czy w Rzeszowie grasuje szajka włamywaczy?

Tylko w ubiegłym tygodniu złodzieje okradli aż cztery mieszkania w Rzeszowie – trzy na osiedlu Baranówka, a w środę przy ul. Sportowej.

– Na razie żaden ze sprawców nie został zatrzymany – mówi podkomisarz Adam Szeląg, oficer prasowy rzeszowskiej policji. Funkcjonariusze nieoficjalnie przyznają, że ostatnio był spokój z okradaniem mieszkań w Rzeszowie, a włamania robią zwykle grupy – i to przyjezdne, więc być może na terenie Rzeszowa zaczęła działać jakaś nowa grupa. Zatrzymanie złodziei to jedno, ale funkcjonariusze radzą także, żeby nie ułatwiać włamywaczom życia.

Policjanci nie chcą oficjalnie mówić o tym, co zginęło z mieszkań, ale jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, przynajmniej w przypadku włamania do mieszkania przy ul. Sportowej zginęły jakieś drobne rzeczy. Zresztą celem złodziei włamujących się do mieszkań są przede wszystkim: pieniądze, biżuteria i sprzęt elektroniczny, i to nie jakiś duży jak telewizor, tylko coś w rozmiarach laptopa.

– Dlatego nie powinniśmy trzymać biżuterii i dużych kwot pieniędzy w domu. Warto także zainwestować w solidne atestowane drzwi i zamki – podkreśla podkomisarz Szeląg.

Jak działają złodzieje
Zwykle włamaniami do mieszkań zajmuje się grupa osób. Potrafią okraść nawet kilka mieszkań na piętrze. I zwykle działają w godzinach porannych, kiedy ludzie wychodzą z domu np. do pracy, czy szkół. Tak było w przypadku włamania w ubiegłą środę przy ul. Sportowej. Złodzieje przed włamaniem zwykle dzwonią kilka razy dzwonkami do mieszkań na piętrze. – Jeśli trafi się, że ktoś jest w domu, to grzecznie przepraszają i mówią, że pomylili mieszkania, a jeśli nikogo nie ma na piętrze, to jeden obserwuje, a drugi się włamuje – mówi nam jeden z rzeszowskich policjantów.

Dlatego tak ważne jest zwracanie uwagi na obce osoby kręcące się po klatce schodowej. – Nie trzeba od razu wzywać policjantów, bo to może być ktoś, kto roznosi ulotki, ale warto zapytać, co ta osoba robi na klatce. Jeśli to włamywacz, to spłoszy się, bo ktoś może zapamiętać szczegóły choćby jego wyglądu – mówi podkomisarz Szeląg.

Jak złodzieje wchodzą do mieszkania? – Ludzie często mają beznadziejne zamki, więc łatwo je przełamać na pół w miejscu przewężenia. Wystarczy, że wkładka zamka wystaje zaledwie 2 mm poza klamki lub szyldy. Dla fachowca to 10 sekund, może ciut więcej roboty – dodaje jeden z rzeszowskich policjantów.

Grzegorz Anton

One Response to "Seria włamań do rzeszowskich mieszkań"

Leave a Reply

Your email address will not be published.