
STALOWA WOLA. Prokuratura ma mocne dowody świadczące o winie ojca, ale powołano biegłego, który na miejscu oglądał jak fantom spada z IV piętra.
Stalowowolanin ma postawiony m.in. zarzut usiłowania zabójstwa swego 8-letniego syna. Na początku czerwca miał go wyrzucić przez balkon. W sprawie tej został przeprowadzony rzadki eksperyment procesowy z wykorzystaniem kukły, którą kilka razy zrzucano z mieszkania na IV piętrze.
6 czerwca po południu z mieszkania na IV piętrze bloku przy ul. Okulickiego wypadł 8-letni chłopiec. Przeżył dzięki natychmiastowej operacji i temu, że spadł na miękkie trawiaste podłoże. Nikt nie widział upadku. Chłopiec zabierany przez ratowników mówił o „panu”, który miał go wypchnąć. Policjanci w domu zatrzymali pijanego ojca Norberta. Nikogo innego w tym czasie w mieszkaniu nie było.
Skórzaną kukłę zrzucali z okna i balkonu
Naturalną wydawała się wersja o nieszczęśliwym wypadku. Prokuratorzy nabrali jednak podejrzeń i razem z ojcem zatrzymali jeszcze dwóch jego kolegów, którzy rano po nocnej zmianie raczyli się z Krzysztofem K. alkoholem. Koledzy szybko jednak zostali zwolnieni i występują jako świadkowie. Ojcu został postawiony zarzut, który zagrożony jest karą identyczną jak przy zabójstwie.
Zdaniem śledczych, po spożyciu alkoholu zachowywał się agresywnie i choć niczego nie pamięta, to jednak mógł wypchnąć syna za barierkę balkonu. Wcześniej zdemolował mieszkanie, gdyż zdenerwował się… na telefon komórkowy. Mężczyzna przyznał się do postawionych mu zarzutów, choć uparcie twierdził, że niczego nie pamięta. Sąd najpierw zatrzymał go na 3 miesiące w areszcie, teraz areszt tymczasowy przedłużył o następny kwartał, a prokurator dodał jeszcze zarzut psychicznego znęcania się nad rodziną.
Do eksperymentu procesowego wykorzystano specjalnie uszytą skórzaną kukłę, która wielkością i wagą odpowiada poszkodowanemu dziecku. Fantom był zrzucany zarówno z balkonu, jak i okien. Chodziło o to, by wykluczyć inne wersje wypadku, jak chociażby przypadkowe wypadnięcie chłopca z okna. Eksperyment obserwował biegły, profesor warszawskiej AWF, który ma sporządzić raport. Bez czekania na ekspertyzę sąd przedłużył areszt oskarżonemu, z czego można wnioskować, że prokuratorzy mają inne mocne dowody. Sąd przy przedłużaniu środka zapobiegawczego wziął też pod uwagę możliwość wpływania na syna przez ojca, gdyby ten został zwolniony.
Proces rozpocznie się prawdopodobnie w październiku.
jam


