
II LIGA. Bohaterem meczu był bramkarz gospodarzy, Paweł Lipiec. Za to Miłosz Lewandowski obronił karnego.
Przez niemal godzinę Stal grała w dziesiątkę, w II połowie Motor nie wykorzystał karnego, ale to zespół Krzysztofa Łętochy odczuwał po meczu spory niedosyt. Rzeszowianie wykorzystali zaledwie jedną z kilku wybornych okazji do zdobycia gola.
Gorąco było już przed meczem. Do Lublina nie mogła pojechać spora grupa kibiców Stali. Na stadionie trwały prace budowlane przed zawodami żużlowymi i policja nie zgodziła się na obecność sympatyków gości. Szefowie Motoru przepraszali za zaistniałą sytuację, ale to ich zespół mógł liczyć w sobotę na wsparcie z trybun. O utarciu nosa rywalom myśleli przede wszystkim nowy trener gospodarzy i najlepszy snajper Stali.
Prędota nie manifestował
Robert Kasperczyk miał budować mocną piłkę nożną w klubie ze stolicy Podkarpacia. W Stali wytrwał jednak tylko 4 miesiące, zdążył poprowadzić zespół w jednym meczu o punkty. Trener z Nowej Huty poróżnił się z działaczami Stali, Piotr Prędota do dziś ma żal do szefów Motoru. Wychowanek lubelskiego klubu przed sezonem przygotowywał się z żółto-biało-niebieskimi, ale nowego kontraktu do podpisu nie otrzymał. Trafił do Stali, gdzie z miejsca stał się najważniejszym zawodnikiem ataku. W sobotę zagrał na nosie tym, którzy przestali w niego wierzyć. W 25. minucie uderzył z daleka, lekko, ale na tyle precyzyjnie, by piłka znalazła się w siatce. Były ulubieniec kibiców Motoru nie manifestował swojej radości. To była już jego czwarta bramka w rundzie.
Łotysz mógł mieć debiut-marzenie
Przy strzale Prędoty Paweł Lipiec mógł zareagować lepiej, jednak do bramkarza Motoru po meczu nikt nie zgłaszał pretensji. Lipiec był bohaterem. Jak słusznie zauważył jeden z lubelskich dziennikarzy, to właśnie on utrzymywał swoją drużynę przy życiu. Przed przerwą bramkarz Motoru nie dał się pokonać Łukaszowi Szczoczarzowi, Dominikowi Bednarczykowi ani Aleksejsowi Kolesnikovsowi. Debiutujący w Stali łotewski pomocnik na początku II połowy zmarnował kolejną wyborną okazję, przegrywając pojedynek z Lipcem. Stal dominowała, choć od 34. minuty grała w dziesiątkę. Drugą żółtą kartkę otrzymał bowiem obrońca Konrad Hus.
Pudło eks-kadrowicza
Motor męczył się okrutnie, nie był w stanie zdobyć gola nawet z karnego. Były reprezentant Polski Grzegorz Bronowicki kopnął anemicznie i Miłosz Lewandowski złapał piłkę.
– Nie tacy zawodnicy pudłowali z 11 metrów, ale ta próba była zatrważająco nieudana – komentował załamany Kasperczyk.
Gospodarze dopięli swego w końcówce dzięki sprytowi i umiejętnościom Macieja Tataja. Były napastnik Polonii Warszawa, Korony Kielce i Dolcana Ząbki jednym kapitalnym zwodem oszukał trzech obrońców Stali i z kąta posłał piłkę w dłuższy róg. Tataj jest w formie – w drugim meczu zdobył trzeciego gola.
MOTOR Lublin 1
STAL Rzeszów 1
(0-1)
0-1 Prędota (25.)
1-1 Tataj (82.)
MOTOR: Lipiec – Kosiarczyk (70. Wolski), Karwan, Udarević, Bronowicki – Kądzior, Ptaszyński (46. Broź), Król, Sedlewski (46. Jaroń) – Mihalewskij (65. Koziara), Tataj
STAL: Lewandowski – Konrad Hus, Bednarczyk, Baran, Drelich (65. Drożdżal) – Szela (58. Jakubowski (90. Więcek), Kolesnikovs, Jędryas (79. Lisańczuk), Maślany, Szczoczarz – Prędota
Sędziował Sławomir Pipczyński (Radom). Żółte kartki: Kądzior, Król, Udarević – Hus, Jędryas, Maślany, Drelich, Bednarczyk. Czerwona kartka: Hus (34., druga żółta). Widzów 1200.
tsz


