
RZESZÓW. Uczniowie lubią palić papierosy pod chmurką.
Z pierwszym wrześniowym dzwonkiem w szkołach pojawia się problem młodzieży palącej papierosy i pijącej alkohol. Ponieważ nie mogą tego robić na terenie szkół, wychodzą na zewnątrz i uprzykrzają życie okolicznym mieszkańcom, Tak jest m.in. przy garażach przy ul. Spytka Ligęzy, w pobliżu Starego Cmentarza i bulwarów nad Wisłokiem.
Krótka wizyta w tym rejonie potwierdza sygnał, jaki otrzymaliśmy od naszego Czytelnika, Tadeusza Hamelusza. Przy garażach leży mnóstwo niedopałków, w rynnach puszki po piwie i butelki po wódce. Rynny są oberwane, drzwi do garaży porysowane. – Ten problem trwa od wielu lat. Podczas przerw młodzież z Zespołu Szkół Gospodarczych gromadzi się, nawet setka, przy naszych garażach, i utrudnia wyjazd aut. A ja codziennie jeżdżę na zabiegi medyczne – mówi Tadeusz Hamelusz. – Uczniowie dewastują nasze garaże, zatykają niedopałkami zamki. Przygotowałem sobie nawet z drutu haczyk, by wyjmować niedopałki – Tadeusz Hamelusz pokazuje ów haczyk.
Proponował wybudowanie dwóch bram, by zamknąć odcinek ulicy, przy której stoją garaże, ale miejski konserwator zabytków się na to nie zgodził, gdyż, jak napisał w piśmie, historyczna ulica Spytka Ligęzy jest wpisana do rejestru zabytków i jest pod ochroną konserwatorską. Bramy zablokowałyby też mieszkańcom miasta dostęp do bulwarów.
Szkoła nie może zamknąć bramy
Dyrekcja Zespołu Szkół Gospodarczych im. Spytka Ligęzy (w zespole uczy się aż 1400 uczniów) zapewnia, że robi wszystko, by zminimalizować problem. Dyrektor Irena Baran mówi, że w szkole nadawane są komunikaty i prowadzone są lekcje wychowawcze na ten temat, a nauczyciele prowadzą dyżury podczas przerw. Młodzież namawiana jest, by przerwy spędzała na boisku szkolnym, a nie poza ogrodzeniem.
Dyr. Baran mówi, że nie może zamknąć bramy od ul. Spytka Ligęzy ze względów bezpieczeństwa. Dodaje, że w sprawie garaży odbyło się wiele spotkań Rady Osiedla, na których padały zapewnienia, że miasto zamontuje monitoring na ulicy. Dodaje też, że w okolicach garaży gromadzą się nie tylko jej uczniowie, a podobny problem z paleniem papierosów na przerwach mają też inne szkoły w Rzeszowie. Dyrektor Irena Baran nie chciała autoryzować swojej wypowiedzi.
Sprawę zna policja
W rejonie garaży pojawiają się patrole policyjne. – Jeśli nie dochodzi do zakłócenia porządku, policjanci pouczają – mówi oficer prasowy komendanta miejskiego komisarz Adam Szeląg. – W przypadku zakłócenia porządku publicznego interweniujący na policji musi złożyć podpisany wniosek o ściganie – mówi komisarz Szeląg i przypomina, że picie alkoholu w miejscu publicznym jest wykroczeniem i grozi za to mandat. Oczekuje, że i straż miejska będzie w ten rejon miasta wysyłać patrole.
Piotr Samolewicz



2 Responses to "Pety i puszki po piwie na ulicy Spytka Ligęzy"