
SANOK. Jeżeli firma produkująca autobusy nie przetrwa, to pracę straci 480 osób.
Do Wydziału Gospodarczego Sądu Rejonowego w Krośnie wpłynął wniosek o upadłość Autosanu. W piśmie do sądu napisano, że chodzi o likwidację majątku dłużnika. Sędziowie po przeanalizowaniu dokumentów zadecydują czy są przesłanki do ogłoszenia upadłości. Jeżeli zapadnie taki wyrok, to pracę straci 480 osób.
Mimo że wpłynął wniosek o upadłość, to wciąż prowadzone są rozmowy z potencjalnymi inwestorami. W ubiegłym tygodniu Franciszek Gaik, prezes Autosanu, spotkał się Danutą Piskorz, przewodniczącą Rady Nadzorczej i właścicielem większości udziałów w tej firmie Sobiesławem Zasadą. Niestety, nie ma pieniędzy na dalsze finansowanie fabryki, dlatego zarząd Autosanu zmuszony był złożyć wniosek o upadłość.
– Jestem zła, bo nikt z członków zarządu w Autosanie nie powiedział mi o wynikach rozmów w Krakowie. Obiecano mi, że po przyjeździe otrzymam informację na ten temat – mówi Ewa Latusek, przewodnicząca NSZZ „Solidarność” w Autosanie. – Niestety, o tym, że wpłynął do sądu wniosek o upadłość naszej firmy dowiedziałam się z Internetu. Na razie sąd go nie rozpatrzył, dlatego nie można mówić, że firma już upadła. Dopiero gdy zapadnie taka decyzja, to wkroczy syndyk. Straciłam już jednak nadzieję, że zakład przetrwa.
W piątek, 20 września, w zakładzie nikt nie pracował. Ale w poniedziałek (23.09.) do pracy przyszła cała załoga. Niestety, z powodu trudnej sytuacji finansowej w zakładzie nie będzie roboty dla załogi przy produkcji autobusów. Wyjątkiem jest wydział wojskowy, gdzie wykonywane są kontenery.
– Nie mogę rozmawiać. Za dużo do mnie osób dzwoni. Może będzie to możliwe w innym terminie – powiedział Franciszek Gaik, prezes Autosan SA.
W piątek po południu na stronie internetowej Autosanu pojawił się komunikat na temat wniosku o upadłość. Danuta Piskorz, prezes spółki Sobiesław Zasada i przewodnicząca Rady Nadzorczej w Autosanie poinformowała, że przez wiele lat firma Zasada dokładała wszelkich możliwych starań, żeby Autosan był rentownym i liczącym się na rynku zakładem. Od 2010 r. trzykrotnie był podwyższany kapitał zakładowy spółki Autosan o łączną kwotę 27,8 mln zł. Mimo to firma przynosiła straty, w sumie 62,1 mln zł.
Z powodu braku jakichkolwiek efektów ciągłego dofinansowywania Autosanu podjęta została decyzja o sprzedaży wszystkich akcji „za symboliczną złotówkę” na rzecz Grzegorza Tarnawy. Przedsiębiorca przedstawił perspektywę pozyskania potencjalnego inwestora. Miał on dofinansować spółkę Autosan. W komunikacie Danuta Piskorz ubolewa, że firma stanęła na krawędzi upadłości, mimo okoliczności, które wskazywały na to, że można byłoby ją uratować.
Mariusz Andres


