Jak u Barei: jedna strona ulicy to miasto, druga to wieś

Ul. Sawy formalnie leży w Kolbuszowej Dolnej, czyli poza miastem. Fot. Autor
Ul. Sawy formalnie leży w Kolbuszowej Dolnej, czyli poza miastem. Fot. Autor

KOLBUSZOWA. Aby częściej pozbywać się śmieci wystarczy… wystawiać kubeł na drugą stronę jezdni.

W myśl regulaminu, który kolbuszowscy radni uchwalili kilka miesięcy temu, śmieci z terenów miejskich odbierane są dwa razy w miesiącu, z wiejskich natomiast tylko raz. W efekcie dochodzi do tak absurdalnych sytuacji jak na ul. Sokołowskiej, gdzie jedna strona drogi jest wsią, a druga miastem. Aby więc częściej pozbywać się odpadów wystarczy… wystawiać kosz z nimi na drugą stronę ulicy.

Nie od dziś wiadomo, że podział Kolbuszowej na tereny wiejskie i miejskie jest sztuczny i nijak ma się do rzeczywistości. Od ponad dwóch miesięcy boleśnie przekonują się o tym mieszkańcy m.in. ul.: Mieleckiej, Tarnobrzeskiej, Sokołowskiej i Łąkowej. Ich posesje zakwalifikowano jako teren wiejski, a więc śmieci od nich odbierane są raz w miesiącu. Ludzie mają tego dość i apelują o traktowanie ich na równi z innymi mieszkańcami miasta.

„Ludzie są strasznie rozgoryczeni”
Ich postulat na ostatniej sesji Rady Miejskiej przedstawił radny Andrzej Skowroński (41 l.). – Moi rozmówcy proszą o jeszcze jeden wywóz śmieci. Strasznie są rozgoryczeni zaistniałą sytuacją i nie chcą się do niej przyzwyczajać – mówił Skowroński.

– Rozumiem niezadowolenie mieszkańców obszarów wiejskich, którzy w poprzednim systemie mieli indywidualne umowy odbioru śmieci i każdy, kto chciał pozbywał się odpadów, kiedy tylko chciał – mówił burmistrz Jan Zuba (56 l.). – W związku z tym, że, przyjmując regulamin, przyjęto zasadę, iż obszar wiejski jest obsługiwany raz w miesiącu, nie ma prawnej możliwości, aby wymusić na firmie dwukrotny wywóz odpadów – zaznaczył.

Może należałoby zmienić granice miasta?
Burmistrz obiecał, że Zakład Usług Komunalnych przygotuje zestawienie liczby umów z obszarów wiejskich, które obowiązywały przed wejściem w życie nowej ustawy śmieciowej. – Jeżeli okaże się, że umów na dwukrotny wywóz odpadów było mało, to nie widzę potrzeby, żeby zmieniać regulamin – zastrzegł Zuba. – Nie może być tak, że śmieciarki będą wozić powietrze, bo to kosztuje i odbije się na wzroście podatku śmieciowego – dodał.

Burmistrz przyznał, że doprecyzowania wymaga pojęcie terenów wiejskich i miejskich. – Jedna strona ul. Sokołowskiej jest wsią, a druga miastem. Jest na to rada: trzeba przenieść kubeł na drugą stronę ulicy. Ja to mówię żartem, bo nie w tym rzecz – zaznaczył. – W każdym bądź razie należałoby określić ulice, dokąd jest teren wiejski. A może należałoby zmienić granice miasta? Może warto byłoby się nad tym zastanowić?

Paweł Galek

2 Responses to "Jak u Barei: jedna strona ulicy to miasto, druga to wieś"

Leave a Reply

Your email address will not be published.