
WROCŁAW. Sąd uznał, że właściciel auta ma prawo nie pamiętać, komu pożyczył samochód.
Już kilkanaście razy Super Nowości poruszały temat nielegalnej działalności Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego i straży miejskich, które niezgodnie z obowiązującym prawem zmuszają właścicieli samochodów do działania na swoją niekorzyść. Okazuje się, że sądy w Polsce, acz często nierychliwe, potrafią jednak stanąć w obronie swoich obywateli.
Sąd Okręgowy we Wrocławiu uznał niedawno, że nie można wymagać od kierowcy, żeby fakt powierzenia samochodu innej osobie każdorazowo rejestrował tylko dlatego, że osoba wsiadająca za kierownicę pożyczonego auta mogłaby potencjalne popełnić wykroczenie. No i oczywiście sąd uznał też, że kodeks postępowania karnego gwarantuje świadkowi odmowę udzielenia odpowiedzi, jeżeli mogłoby to narazić osobę najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo. No i jeszcze jedno. Jak powiedział prokurator generalny RP Andrzej Seremet: – Zasada domniemania niewinności polega na tym, że ciężar dowodzenia, wykazywania komuś winy leży na oskarżycielu, a nikt nie ma obowiązku dostarczania organom ścigania dowodów na własną winę.
Na co idą pieniądze z mandatów?
W piątek jeden z tabloidów ujawnił, że w luksusowym zajeździe w Borach Tucholskich odbył się kilkudniowy zjazd wojewódzkich inspektorów GITD i delegacji z centrali. Oczywiście nie zabrakło głównego pomysłodawcy stawiania sieci fotoradarów, gen. Tomasza Połcia, który znany jest powszechnie z przekraczania prędkości. Oczywiście bezkarnej. W Borach Tucholskich towarzystwo spotkało się oficjalne na szkoleniu, ale świadkowie twierdzą, że „szkolono” się tam do białego rana przy ognisku, a alkohol lał się hektolitrami. No cóż, większość kierowców mandaty jednak płaci, więc pieniądze na libacje prominentów są. Najwyższy czas to jednak ukrócić.
***
To już trzecia tak spektakularna porażka organów ścigania w walce z kierowcami. Najpierw sąd w Warszawie uznał racje adwokata Artura Wdowczyka, który stwierdził, że GITD nie ma prawa nękać go pismami i wymuszeniami, żeby określił, kto siedział za kierownicą w momencie przekroczenia prędkości przez jego samochód. Później sąd w Krakowie uznał racje inżyniera, który podważył prawidłowość działania policyjnych radarów Iskra-1 i udowodnił, że działają one tak źle, jak tylko mogą. No i teraz Sąd Okręgowy we Wrocławiu uznał protest swojego mieszkańca i uchylił nałożoną nań karę grzywny przez Sąd Rejonowy. Wobec powyższych wyroków należy się spodziewać, że będzie ich zapadało coraz więcej. Niestety, obawiam się, że znajdą się tacy, którzy koniecznie będą chcieli zmienić prawo, tak by za wszelką cenę kierowcę jednak ukarać. To oczywiście będzie jawny dowód na działania mafii radarowej. Ale co dla naszych prominentów? Ważne, żeby obywatela oskubać i napełnić swoją kabzę.
Krzysztof Propolski



6 Responses to "Kolejna porażka fotoradarów!"