W ostatnich tygodniach nie było chyba dnia, żeby jakiś ksiądz nie został oskarżony o pedofilię, molestowanie czy inne niecne występki. I z jednej strony bardzo dobrze, że się o tym mówi, bo to ogromnie bulwersujący problem, ale z drugiej jednak trudno nie odnieść wrażenia, że na tych kilku czy nawet kilkunastu przypadkach, a zwłaszcza ks. Gila, środowiska liberalno-lewicowe chcą rozproszyć w pył autorytet duchowieństwa i przykleić wszystkim księżom łatkę zboczeńców.
Do antyklerykalnego nurtu dołączyła nawet telewizja publiczna, która najważniejsze programy informacyjne potrafi zacząć od przydługawych materiałów o złych duchownych, a umykają jej tak ważne rzeczy jak choćby: szokujący wniosek z raportu Europejskiego Biura Śledczego OLAF, iż korupcja przy przetargach publicznych w Polsce może dotyczyć aż 23 proc. przypadków (!), kolejne rządowe próby ograniczenia dostępu obywateli do informacji publicznej czy fakt, iż 60 proc. Polaków nie posiada już żadnych oszczędności (wyniki badania „Diagnoza Społeczna 2013”). Czy powtarzane po raz wtóry doniesienia o wciąż domniemanym przecież molestowaniu dzieci przez polskiego księdza na Dominikanie naprawdę jest dzisiaj najważniejszą informacją dla Polaków?
Nie bronię ks. Gila (jeśli zarzuty się potwierdzą, powinien zostać wydalony z Kościoła i trafić do więzienia), ale w tej nagonce można się spodziewać, że za parę miesięcy, a może tygodni, przedstawią nam sondaże, z których dowiemy się, że 20, 50 lub 90 proc. społeczeństwa było molestowanych przez księży. Ja też się chyba do tej grupy zaliczam, bo w liceum ksiądz nieustannie molestował mnie, żebym wykuł na pamięć siedem sakramentów świętych, pięć przykazań kościelnych, siedem darów Ducha Świętego itp., czyli tzw. mały katechizm. Częściowo mu się to molestowanie udało. Nie wiem tylko, czy mam je zgłosić do prokuratury czy do TVP?
Arkadiusz Rogowski



6 Responses to "Mnie też ksiądz molestował…"