
II LIGA. Czy świetne występy piłkarzy Stali Stalowa Wola przyciągną do klubu sponsorów? Czy uda się przyspieszyć prace remontowe na stadionie?
Piłkarze Stali Stalowa Wola są rewelacją rundy jesiennej. Czy dobry wynik przyciągnie do klubu sponsorów? Działacze wierzą, że tak. – Otwieramy drzwi, które zwykle są zamknięte – mówi Mariusz Szymański.
Dla ludzi kierujących Stalą pierwsze miejsce piłkarzy jest równie zaskakujące, co dla kibiców i dziennikarzy. Szymański i prezes Piłkarskiej Spółki Akcyjnej Stal Grzegorz Zając przyznają, że mają podwójną satysfakcję, bo latem postawili na dobrego konia. – „Strzał” z Mirkiem Kalitą nie do końca wypalił i gdy zatrudnialiśmy Pawła Wtorka, ludzie pukali się w czoło. „Po co nam znowu trener na dorobku” – narzekali. Nie ugięliśmy się i dziś Paweł w kapitalny sposób pracuje na swoje nazwisko – tłumaczy Szymański.
Zabawa się zaczęła
– Przed sezonem w składzie zaszły kosmetyczne zmiany. Drużyna jest trochę sztukowana, ale najważniejsze, że „odpaliła”. A mnie od razu przypomniała się historia z Puszczą Niepołomice. Tam po sezonie, w którym broniono się przed spadkiem, zostawiono trenera i większość zawodników. Postawiono na grupę tych samych ludzi i w następnym roku świętowano awans na zaplecze ekstraklasy – kontynuuje Mariusz Szymański
– U nas pierwsze symptomy, że z tej mąki może być chleb, pojawiły się podczas spotkań Pucharu Polski, gdy postraszyliśmy Śląsk Wrocław. Oczywiście, z bycia liderem nie robimy wielkiego halo, tak naprawdę zabawa dopiero się zaczęła. Ale dobry wynik może pomóc w negocjacjach z potencjalnymi sponsorami i władzami miasta – nie ukrywa.
O premiach dyskutują
Stal Stalowa Wola była ostatnią podkarpacką drużyną występującą na zapleczu ekstraklasy. Zwycięstwo nad Wigrami Suwałki i awans na pierwsze miejsce w tabeli obudziło wspomnienia i sprawiło, że wyostrzył się apetyt. Na linii Stal – miasto coś drgnęło już latem, gdy klub otrzymał z ratusza dotację w wysokości 285 tysięcy zł. – Jeśli nasi piłkarze zachowają wysoką pozycję w tabeli, to do kolejnych rozmów przystąpimy z uprzywilejowanej pozycji. Będziemy mieć w ręku kartę przetargową – cieszy się Szymański. Wyjaśnia też kwestie związane z regulaminem, bo okazuje się, że piłkarze nie wzbogacili się na 21 zdobytych punktach.
– Rozmowy z radą drużyny, odnośnie do premii za zwycięstwa wciąż trwają. Zapłacimy na koniec rundy, ale jeszcze nie wiemy, ile i za które miejsce w tabeli.
Szefowie klubu przekonują, że dodatkowe pieniądze dla zespołu za dobry wynik to nie problem. Jeśli coś spędza im sen z powiek, to stadion. Wciąż otwarta jest tylko jedna trybuna, a prace rozbiórkowe w dalszej części obiektu niespecjalnie posuwają się naprzód. To może mieć przykre konsekwencje przy kolejnych odwiedzinach Komisji Licencyjnej, bo nie zapominajmy, iż „Stalówka” otrzymała warunkowe prawo gry w II lidze.
Tomasz Szeliga



One Response to "Drzwi szerzej otwarte"