
PODKARPACIE. – Ludzie się boją, bo koszty poszłyby mocno w górę – mówią o rządowym pomyśle mieszkańcy naszego regionu.
– Niech mi dadzą dopłaty, to ja piec węglowy zlikwiduję, dam gazowy i mam święty spokój – oburza się na rządowy pomysł zakazu palenia w piecach węglem pan Janusz (41 l.) z Lutoryża pod Rzeszowem. Podobnie jak większość osób, które ogrzewają domy węglem, twierdzi, że samodzielne pokrycie kosztów przejścia na inne źródła ciepła będzie dla zwykłych ludzi nie do udźwignięcia. Podkarpacki Inspektorat Ochrony Środowiska tłumaczy, że tak drastyczne rozwiązanie może, ale nie musi być zastosowane.
Pomysł zakazu palenia węglem od 2020 roku jest wynikiem unijnej dyrektywy, która zaostrza normy ochrony środowiska. – Chodzi o pył PM10 i PM2,5, zwany też pyłem zawieszonym, którego emisja pochodzi z palenia węglem – tłumaczy Władysław Martens, zastępca Podkarpackiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska.
Przyznaje, że ten problem na Podkarpaciu istnieje, ale wbrew pozorom zanieczyszczenia nie powodują duże zakłady przemysłowe. – One mają specjalne filtry i instalacje odpylające – mówi Martens. Czy zatem zakaz obejmie zwykłe gospodarstwa domowe? – W tej chwili marszałek dopiero pracuje nad planem naprawczym, ale jakie to będą środki, jeszcze nie wiadomo. Mogą to być np. dokładne sprzątania ulic czy ograniczenie ruchu samochodów – tłumaczy Martens. Zapewnia jednak, że zakaz palenia węglem nie będzie egzekwowany na terenach rolniczych.
Większość mieszkańców wsi bardzo obawia się takiego scenariusza i nie wierzy, że okaże się prawdą. – To jest chyba jakiś wymysł, ktoś puścił plotkę. Ale ludzie się boją, bo koszty poszłyby w górę – mówi pan Piotr (23 l.) z Białej pod Rzeszowem. – Ale chyba nie miałbym odwrotu, trzeba by było się dostosować – dodaje.
Rachunek ekonomiczny jest prosty: – Nam teraz trzeba 4-5 ton węgla na zimę, 800 zł za tonę, a gazem za te pieniądze nie opali za piernika. A jeszcze kupić piec – to kosztuje następne parę tysięcy – oburza się pan Janusz z Lutoryża. On i kilku jego sąsiadów palili przez jedną zimę gazem, ale zlikwidowali piec gazowy. – Nie idzie wyrobić – mówią. Przyznają jednak, że gdyby państwowe dopłaty były wystarczające, to chętnie przenieśliby się na gaz ziemny.
Dopłaty w wysokości 50 proc. do pieca gazowego funkcjonowały już w Małopolsce. Nie wyklucza ich również na Podkarpaciu WIOŚ. – Nie ma innej drogi, bo nie da się ograniczyć ruchu samochodów, dlatego raczej będą zachęty finansowe do przejścia na inne sposoby docieplania – przypuszcza Martens.
Arkadiusz Rogowski



16 Responses to "Ogrzewanie węglem ma być zabronione!"