
PODKARPACIE. Choć dyrektorzy robią co mogą, ustawa poważnie utrudnia rodzicom zapisanie dziecka na zajęcia ponadprogramowe.
Nowa tzw. ustawa przedszkolna jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego 2013/2014 namieszała z zajęciami dodatkowymi. Teraz sprawa trochę ucichła i w większości przypadków gminy finansują rytmikę i język obcy, jednak problem stanowią zajęcia korekcyjne i logopedia.
W Rzeszowie przedszkolaki mają zapewnioną rytmikę i język angielski. Młodsze grupy mają zajęcia 2 razy w tygodniu po 15 min, a starsze po pół godziny. Do tego raz w tygodniu 5- i 6-latki przez 30 minut uczą się języka chińskiego, a dwa razy w tygodniu mają jeszcze religię. Wszystkie te zajęcia finansowane są przez gminę. Ustawa obniżyła opłaty za przedszkola do 1 złotówki za każdą dodatkowa godzinę, ponad 5 bezpłatnych. Jednak uniemożliwiła również dyrektorom przedszkoli organizację innych dodatkowych zajęć, jak zajęcia korekcyjne lub logopedia w czasie, kiedy dziecko przebywa w przedszkolu. Byłoby to możliwe, jednak i te zajęcia musiałaby finansować gmina, na co nie zgadzają się rządzący, twierdząc, że brakuje na to środków.
Minister edukacji Krystyna Szumilas zastrzegła, że rodzic nie może płacić za przedszkole więcej niż tę 1 złotówkę. Przez to organizacja np. logopedii, kiedy dziecko jest w przedszkolu pod opieką nauczycielki, byłoby złamaniem ustawy, gdyby rodzic musiał za te zajęcia płacić.
Wobec tego dyrektorzy przedszkoli starają się jak mogą umożliwić rodzicom zapisanie swojej pociechy na inne dodatkowe zajęcia, ale stwarza to kolejne problemy. W jednym z rzeszowskich przedszkoli można zapisać dziecko na zajęcia korekcyjne, które będą odbywały się o godz. 15 raz w tygodniu. 15 złotych miesięcznie płaci się do rąk prowadzącego zajęcia. Wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że rodzic musi przyjść przed wyznaczoną godziną, wybrać dziecko z placówki, odbić kartę, zaprowadzić je do innej sali, w której będą odbywały się zajęcia i czekać aż się skończą. Takie działanie jest konieczne, żeby nie sprzeciwiać się ministerialnej interpretacji ustaw, która nie zezwala na podwójne płacenie za pobyt w przedszkolu.
– To jeszcze nic – mówi Alicja z Rzeszowa, mama 4-letniej Iwonki. – Tak bardzo chciałam córeczkę zapisać zarówno na zajęcia korekcyjne, jak i logopedię. O ile z pierwszymi zajęciami mąż może zdążyć wrócić z pracy i wybrać ją zanim się rozpoczną, to w przypadku logopedii jest to niemożliwe, bo te mają się zaczynać o godz. 13 – dodaje zdruzgotana.
Tylko nieliczni rodzice, w dodatku w zdecydowanej większości bezrobotni, będą w stanie przyjechać do przedszkola tak wcześnie, wybrać dziecko i czekać z nim, aż zajęcia z logopedii się skończą.
– To wszystko przez nową ustawę – mówi Mirosław, tata 5-letniej Aleksandry. – W zeszłym roku przyjeżdżałem po córkę po pracy, którą kończę o godz. 16, a ona w tym czasie, w trakcie przebywania w przedszkolu, brała udział w logopedii, zajęciach korekcyjnych. W tym roku nie zapiszę już Oli, bo ani ja, ani narzeczona, nie jesteśmy w stanie tak wcześnie przyjechać i ją wybrać, a potem czekać na nią, aż zajęcia się skończą – dodaje.
Blanka Szlachcińska



4 Responses to "Przedszkolaki bez zajęć korekcyjnych i logopedii"