
TARNOBRZEG. Zespół biegłych z Warszawy o stanie zdrowia 22-latka oskarżonego o zabójstwo 18-letniej Dominiki.
Coraz bliżej końca procesu 22-letniego Andrzeja U. ze Stalowej Woli, którego prokuratura oskarża o zabójstwo 18-letniej Dominiki, usiłowanie zabójstwa drugiej młodej kobiety i zranienie dwóch kolejnych mężczyzn podczas zabawy sylwestrowej w Stanach, zorganizowanej na przełomie 2011 i 2012 roku.
W jednej z najgłośniejszych w ostatnich latach spraw o zabójstwo, jakie toczą się przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu, przesłuchanych zostało już kilkadziesiąt osób, w tym niemal wszyscy uczestnicy feralnego sylwestra. W środę dołączyło do nich dwóch kolejnych młodych mężczyzn tak jak i pozostali twierdzących, że nie widzieli momentu, w którym śmiertelnie dźgnięta nożem została 18-letnia Dominika.
– Byłem na imprezie jeszcze wtedy, gdy składaliśmy sobie życzenia. Widziałem Dominikę, jak bawiła się z różnymi osobami. Potem widziałem ją już, jak leżała przed wejściem do domu, w którym się bawiliśmy – zeznawał jeden ze świadków. – Tego, jak została zaatakowana, nie widziałem.
Drugi z mężczyzn przyznał, że po północy oskarżony, którego znał wcześniej, podszedł do niego i powiedział, żeby „zrobić coś z tym gościem, który stoi na zewnątrz, żeby się od niego odczepił”. Według świadka, była to prośba o to, by uspokoił on jednego z uczestników zabawy, by ten nie miał do 22-latka pretensji o to, że rozbił on szybę w drzwiach. Dzień po tragedii ten sam świadek zacytował podczas przesłuchania, że 22-latek powiedział: „Zrób coś z tym gościem, który stoi na zewnątrz, bo jak nie, to wbiję mu kosę w plecy”. W środę w sądzie nie potwierdził, by pamiętał te słowa. Przyznał, że oskarżony nie chciał kłopotów, więc dlatego prosił o interwencję. On sam jednak nie wiedział, kogo miałby uspokoić, gdyż jak wyszedł z budynku, stało przed nim wiele osób. Twierdzi, że powiedział wówczas Andrzejowi U., by ten poszedł się po prostu bawić.
Sprawa pretensji do Andrzeja U. o wybicie szyby była już omawiana podczas procesu wielokrotnie. Kwestia ta jest bowiem o tyle istotna, że do dziś nie wiadomo, z jakiego powodu wywiązała się bójka i szamotanina, podczas której, jak wynika z ustaleń prokuratury, Andrzej U. wyciągnął nóż i okaleczył troje uczestników zabawy, a 18-latkę zabił.
Sam oskarżony przyznał w środę: „Do dziś nie wiem, kto miał do mnie wtedy pretensje o tę szybę. Było ciemno, on był ubrany na czarno, tyle pamiętam”. Andrzej U. mówi, że został podczas imprezy zaatakowany przez grupę mężczyzn, a noża użył, bo się bronił.
Podczas ostatniej rozprawy wypowiedzieli się biegli z zakresu psychiatrii i psychologii. Trzyosobowy zespół badał mężczyznę pod kątem jego zdrowia psychicznego. Z oceny biegłych wynika, że mężczyzna jest zdrowy psychicznie, można się jednak dopatrzyć w jego zachowaniu reakcji agresywnych. Wyrok w tej sprawie zapadnie najprawdopodobniej jeszcze przed drugą rocznicą śmierci Dominiki.
Małgorzata Rokoszewska


