Nie pozwólmy im na to!

piotr samolewiczBardzo lubię wycieczki do wsi Skotniki, leżącej w województwie świętokrzyskim, na południe od drogi Sandomierz – Koprzywnica. Wszędzie rosną jabłoniowe sady. Gdy jabłonie zakwitają na wiosnę, sady z oddali wyglądają jak pola bawełny, we wrześniu zaś nabierają od dojrzałych owoców młodzieńczych rumieńców.

W Skotnikach w bliskim sąsiedztwie stoją dwa wyjątkowe zabytki. Pierwszym jest gotycki ceglany kościółek pw. św. Jana Chrzciciela z zachowanym oryginalnym wystrojem. Najcenniejsze są polichromie w prezbiterium z drugiej połowy XIV w. Jedno malowidło przedstawia Matkę Bożą, otaczającą swym opiekuńczym płaszczem grzeszników. Drugim cennym obiektem jest biały klasycystyczny XVIII-wieczny dworek, z polskim łamanym dachem i z czterema alkierzami w narożach. W południowo-wschodnim alkierzu mieści się kaplica dworska. We dworze, jak i w otaczającym go zabytkowym parku, panuje totalna cisza. „Wszystko cicho – nic szaśnie” – pisał w XIX wieku Wincenty Pol o zanurzonym we śnie polskim dworze. Dwór w Skotnikach od początku  należał do jednej rodziny – Skotnickich, co w Polsce było wielką rzadkością (dziś ponownie jest w rękach właścicieli). Oba zabytki tworzą przyjazną, otwartą dla przybysza przestrzeń. Ilekroć byłem w Skotnikach, tylekroć mogłem bez przeszkód wejść do kościółka i poczuć oddech tradycji i aurę prawdziwej sztuki. Przekroczyć niewidzialną granicę między teraźniejszością a przeszłością.

Ziemiańskie dwory od czasu zaborów były ważnym ośrodkiem polskości i religijnego życia. W nich były pielęgnowane rodzinne tradycje, patriotyzm oraz ekonomiczna niezależność. Ze szlacheckich dworów pochodzili najlepsi przedstawiciele naszej inteligencji, nawet ci zbuntowani, jak Witold Gombrowicz. Do czasów współczesnych takich dworów jak skotnicki ocalało bardzo niewiele. Większość zdewastowali albo zniszczyli, szczególnie na dawnych Kresach, bolszewicy podczas tzw. „wyzwolenia”. Dziś ci sami bolszewicy, tyle że ubrani nie w kufajki, a w dobrze skrojone garnitury, chcą zniszczyć drugą ostoję polskości – nasze kościoły. Wykorzystują do tego celu przypadki pedofilii wśród księży. (Żeby było jasne, nawet jeden taki przypadek to o jeden za dużo i nie ma dla niego żadnego usprawiedliwienia i instytucjonalnych przykrywek, bo wiąże się z moralnymi krzywdami wielu osób). Nie miejmy złudzeń, dzisiejszym bolszewikom w tej antypedofilskiej kampanii nie chodzi o dobro Kościoła, ale o zerwanie delikatnej więzi łączącej ludzi wierzących z duchownymi, tak delikatnej jak więź dziecka z rodzicem czy ucznia z mistrzem, a w konsekwencji o zerwanie ciągłości nauczania i doprowadzenie do tego, by kościoły w Polsce były puste jak na Zachodzie. Nie pozwólmy im na to!

Piotr Samolewicz

Leave a Reply

Your email address will not be published.