
KOLBUSZOWA. Jednym z argumentów za wprowadzeniem nowej ustawy śmieciowej było stworzenie mechanizmów, które zniechęcą ludzi do tworzenia dzikich wysypisk. Tymczasem śmieci w kolbuszowskich (i nie tylko) lasach jak zalegały, tak dalej zalegają.
– Likwidacja dzikich wysypisk musi się odbyć na koszt gminy, czyli ze środków, które spływają z tytułu podatku śmieciowego – zastrzega burmistrz Jan Zuba (56 l.). – Dopiero po podsumowaniu pierwszego półrocza funkcjonowania nowego systemu będzie można zdecydować o finansowaniu tych operacji. Jest sprawą oczywistą, że musimy likwidować dzikie wysypiska, ale nikt nam na to nie da pieniędzy. Nie ma się co łudzić.
– Jednak w trudnej sytuacji budżetu naszej gminy nie możemy sobie pozwolić na to, że do systemu gospodarki odpadami komunalnymi będziemy dokładać setki tysiący złotych. Musimy bilansować wydatki w oparciu o wpływy z podatku śmieciowego – dodaje Zuba.
pg


