Czy tu jest tajny punkt sprzedaży dopalaczy?

Witryna sklepu Hindu Point przy ul. Langiewicza jest zamalowana. Tylko wieczorami i w nocy przebija się przez nią światło z wnętrza. Fot. Marek Czyż
Witryna sklepu Hindu Point przy ul. Langiewicza jest zamalowana. Tylko wieczorami i w nocy przebija się przez nią światło z wnętrza. Fot. Marek Czyż

RZESZÓW. Przed sklep Hindu Point schodzą się dziwni młodzi ludzie.

Rzeszowski sanepid informuje, że trwa postępowanie, czy sklep przy ul. Langiewicza wprowadza do obrotu tzw. środki zastępcze, czyli popularne dopalacze.

Z problemem do redakcji zwrócił się mieszkaniec Rzeszowa. Zauważył, że w jednej z kamienic przy ul. Langiewicza działa tajemniczy sklep. – Sklep czynny jest w dziwnych godzinach. W dzień jest zamknięty, otwierany jest natomiast wieczorami i w nocy, także w niedziele, i działa nawet do godziny 3. Witryna sklepu jest zamalowana, więc nie widać z ulicy, co jest w środku. Tylko wieczorami i w nocy przebija się przez nią światło z wnętrza. Sklep nazywa się „Hindu Point” i oficjalnie sprzedaje jakieś figurki po cztery złote, a co w rzeczywistości, tego nie wiem. Dziwne jest to, że w sklepie nie ma lady, tylko okienko, za którym stoi sprzedawca – mówi nasz Czytelnik.

I dodaje: – Przy ul. Langiewicza robi się nieciekawie. Przed sklep schodzą się dziwni młodzi ludzie. Są “pokręceni”, jacyś ożywieni. Na ławce czekają na otwarcie, a po otwarciu wchodzą do sklepu pojedynczo. Coraz większe grupy takich młodych ludzi schodzą się od czasu wakacji. Starsi mieszkańcy ul. Langiewicza zaczynają się bać – mówi nasz czytelnik.

Dowiadujemy się od niego, że wcześniej w tym lokalu nie udawał się żaden biznes, a ten hula już od wielu miesięcy.

Sanepid bada podejrzane produkty
Czytelnik, który określił ten punkt ul. Langiewicza jako “niewzbudzający zaufania” miał nosa. Powiatowy Sanepid poinformował Super Nowości, że badania laboratoryjne sprzedawanych w sklepie produktów wykazały, że “tylko jeden produkt nie zawierał w swoim składzie związków spełniających definicję środka zastępczego”.

“W trakcie czynności kontrolnych dokonanych przez upoważnionych przedstawicieli PPIS w Rzeszowie, zabezpieczono 194 opakowania produktów w związku  z podejrzeniem, że są środkami zastępczymi (tzw. “dopalaczami”). W laboratoriach uprawnionych do badań chemiczno-toksykologicznych przeprowadzono analizy zatrzymanych produktów pod kątem obecności w ich składzie związków, które wypełniają definicję “środka zastępczego” w rozumieniu art. 4 pkt 27 ustawy z dnia 29.07.2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (Dz. U. z 2012 r., poz. 124, ze zm.). Przeprowadzone dotychczas analizy chemiczno-toksykologiczne wykazały, że tylko jeden produkt nie zawierał w swoim składzie związków spełniających definicję środka zastępczego. Osiem ostatnio pobranych produktów jest w trakcie analizy. Postępowania w sprawie podejrzenia wprowadzania do obrotu produktów, co do których zachodzi podejrzenie, że są środkami zastępczymi są w toku” – czytamy w komunikacie powiatowego sanepidu.

Kilka osób było hospitalizowanych
Powiatowy sanepid informuje też, że w 2013 r. “kilka osób mieszkających na terenie powiatu rzeszowskiego było hospitalizowanych w związku z podejrzeniem zatrucia środkiem zastępczym, który był zakupiony przez Internet lub udostępniony przez nieznane osoby”.

Marek Czyż

18 Responses to "Czy tu jest tajny punkt sprzedaży dopalaczy?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.