
III LIGA. Rozmowa z Romanem Borawskim, trenerem III-ligowych piłkarzy Resovii.
– Sześć tygodni czeka Resovia na wygraną w Rzeszowie. Skąd takie kłopoty?
– Może stąd, że za bardzo chcemy. Czasem brakuje cierpliwości, czasem skuteczności albo zwyczajnie szczęścia. Nie wiązałbym tej naszej serii remisów z presją, której nie umiemy sprostać. Od początku wiadomo było, że Resovia będzie walczyć o miejsce gwarantujące udział w barażach.
– Ostatnio gole zdobywa tylko Mateusz Świechowski, defensywny pomocnik. Zniknął klasyczny napastnik, nie mogą się odnaleźć skrzydłowi.
– Mateusz ustabilizował formę, trafia do siatki, pomaga drużynie. To dziś bardzo jasny punkt Resovii. Z kolei napastników rozlicza się z bramek i pewnie mało kogo obchodzi, że w każdym meczu dochodzą do sytuacji. Pięciu naszych atakujących zdobyło sześć goli, czyli tyle, ile jeden Mateusz. Co do skrzydłowych – to na nich zamierzaliśmy oprzeć naszą grę w ofensywie. Tylko że rywale dość szybko nas rozszyfrowali. Mimo wszystko okazji nam nie brakuje. Mam wrażenie, iż jeden gol więcej rozwiązałby worek z bramkami.
– Młodzi mieli wojować, zabierać miejsce starszym, ale trudno piać z zachwytu nad ich postawą.
– Najważniejsze jest to, co zawodnik prezentuje na boisku, niezależnie od tego, czy ma lat 37 czy 17. Nasza młodzież szansę otrzymuje, jest pełna zapału, ale z jakością bywa różnie. Ci chłopcy muszą zasłużyć na miejsce w składzie, nie wygryzą starszych tylko dlatego, że są młodzi i dobrze rokujący.
– W niedzielę musicie wygrać – czeka was mecz z Polonią Przemyśl, która w 7 wyjazdowych spotkaniach uciułała ledwie 4 punkty.
– Szanuję każdego rywala, ale powiem krótko: brak zwycięstwa będzie totalnym blamażem.
– Pierwszy raz poprowadzi pan zespół na Stadionie Miejskim. Słyszał pan że, paradoksalnie, Resovii idzie tam lepiej niż na boisku przy ul. Wyspiańskiego?
– Zawodnicy śmieją się, że to szczęśliwe miejsce. Nie mam nic przeciwko, żeby historia się powtórzyła.
Rozmawiał Tomasz Szeliga



2 Responses to "Brakuje skuteczności, czasem szczęścia"