– Jestem przekonany, że Tadeusz Mazowiecki umierał jako człowiek głęboko spełniony, w takiej absolutnie podstawowej kwestii, jaką jest potrzeba każdego człowieka, aby czuć się w porządku wobec ojczyzny – powiedział w dniu jego pogrzebu prezydent Komorowski.
Trudno jednak uwierzyć, że premier pierwszego rządu III RP umierał z przekonaniem, że umiera w Polsce, o jakiej marzył i jaką swoimi decyzjami próbował na początku lat 90. stworzyć.
Oto w tym samym czasie, gdy Mazowiecki odchodzi z tego świata, tematem nr 1 w mediach są taśmy z nagraniem z Dolnego Śląska, jak kupczy się głosami w rządzącej obecnie partii („Jacek się zobowiązał że pomoże, ale niezależnie od tego Jacek zbiera głosy”). Oczywiście naiwny człowiek uwierzy obrońcom obecnej władzy, że to przypadek jednej nagranej rozmowy, ale ci, którzy polityką interesują się nie od dziś, doskonale wiedzą, że tak właśnie wygląda polska polityka, a wyjątki tylko potwierdzają regułę. Nie wierzę, by Mazowiecki nie był tego świadomy.
Inny wymowny przykład: kilka dni temu jedna z telewizji podała informację, że w jednym z polskich samorządów pracę stracił urzędnik, który wykrył nieprawidłowości finansowe w urzędzie. Chodziło o kilkadziesiąt tysięcy złotych. Oficjalny powód zwolnienia: „reorganizacja urzędu”. Na burmistrzu nie zrobiło wrażenia nawet to, że dzięki pracy urzędnik miał pieniądze na leczenie chorej na zespół Downa córki. Co o takiej cenie za uczciwość powiedziałby Mazowiecki?
Co powiedziałby o zamknięciu w więzieniu Piotra Ikonowicza, który od lat staje w obronie najbiedniejszych Polaków eksmitowanych na bruk? Czy o taką Polskę walczył?
Podobnych sytuacji w naszym kraju są setki, a może nawet tysiące. Podejrzewam, że Mazowiecki, gdyby mógł, starałby się im jakoś zaradzić. Dzisiaj musi to już zrobić ktoś inny…
Arkadiusz Rogowski



One Response to "Czy Mazowiecki rzeczywiście umierał „głęboko spełniony”?"