„Piwosze” na Podpromiu

Fani Asseco Resovii wierzą, że Dawid Konarski nie będzie miał w środę wielu kłopotów z czeskimi blokującymi. Fot. Wiesław Kozieł
Fani Asseco Resovii wierzą, że Dawid Konarski nie będzie miał w środę wielu kłopotów z czeskimi blokującymi. Fot. Wiesław Kozieł

LIGA MISTRZÓW Asseco Resovia gra w środę z Czeskimi Budziejowicami.

W czwartek (godz. 20.30) mistrzowie Polski zmierzą się z Jihostroj Czeskie Budziejowice. Czeski zespół, który do Rzeszowa dotarł autokarem (714 km), jak do tej pory w Lidze Mistrzów zdołał ugrać zaledwie seta. Zdecydowanym faworytem są siatkarze Asseco Resovii, którzy mają jednak w pojedynkach ze słabszymi zespołami problemy z koncentracją.

– Nie zabraknie nam motywacji, żeby zrehabilitować się za poprzednią porażkę z drużyną z Czarnogóry – mówi Pater Veres, przyjmujący Asseco Resovii.

Stawiają na młodych
Jihostroj po raz drugi z rzędu, a siódmy w historii gra w LM, tym razem na zaproszenie CEV („dzika karta”). W ub. sezonie drużyna prowadzony przez trenera Jana Svobodę przegrała mistrzowski tytuł na krajowym podwórku z ekipą DHL Ostrawa. W ciągu minionych dwóch sezonów Czesi w LM wygrali tylko dwa mecze (w ostatniej edycji). Przed sezonem w klubie doszło do sporych roszad i ustalono strategię na kolejne lata. W Czeskich Budziejowicach nie ukrywają, że kryzys ekonomiczny dał się mocno we znaki, czego najlepszym przykładem może być miejscowy zespół hokejowy HC Mountfield, który nie wystartował w Extralidze. W podobnej sytuacji był siedmiokrotny mistrz Czech Jihostroi, który ostatecznie, po cięciach budżetowych, istnieje nadal.

Problemy finansowe spowodowały, że z Czeskimi Budziejowicami pożegnali się dwaj doświadczeni i kluczowi gracze Petr Platenik i Jakub Novotny (były zawodnik ZAKSY i PGE Skry). Obaj postanowili zakończyć karierę. Nie ma też przyjmującego z Wenezueli Andy Rojasa. W zespole pozostał natomiast dobrze znany z występów w Polsce Petr Zapletal (Mostostal) czy też reprezentant Czech Radek Mach.

– Stawiamy na młodych zawodników, a zespół na szczyt powinien dojść za 2 – 3 lata. Może uda się wybudować w tym czasie nową halę i poprawić wizerunek siatkówki – mówi prezes ekipy wicemistrzów Czech, Jan Diviś.

Do jednej bramki? Niekoniecznie
Resoviacy do meczu przystąpią bez Krzysztofa Ignaczka, który z powodu kontuzji pauzować będzie jeszcze przez około tydzień. – Kontuzja „Igły” nie powinna nam jakoś przeszkodzić. Zresztą jego przerwa w grze nie będzie zbyt długa. Po zabiegu powoli wróci do treningów, a ma tę przewagę nad innymi, że nie musi skakać. Dlatego uraz kolana w jego sytuacji nie jest aż tak groźny jak w przypadku zawodników grających na innych pozycjach. Myślę, że „Igła” szybko zapomni o bólu i wróci do gry – mówi Veres.

Przed lekceważeniem rywali przestrzega trener Andrzej Kowal. – Absolutnie nie można myśleć, że to słabszy zespół, w każdym meczu trzeba grać na sto procent i jeśli jest tylko możliwość, wygrać przekonująco – mówi szkoleniowiec mistrzów Polski i dodaje. – Jak pozwoli się przeciwnikowi grać, to się to źle kończy. Rywal się nakręca i choć są tam nieznane nazwiska, to mogą wtedy zrobić wszystko. Łatwo nie będzie, bo oni mają bardzo dobrą zagrywkę, spodziewamy się, że to nie będzie mecz „do jednej bramki” – kończy trener Asseco Resovii.

ASSECO RESOVIA – JIHOSTROJ CZESKIE BUDZIEJOWICE
Środa, godz. 20.30

Leave a Reply

Your email address will not be published.