
RZESZÓW. Właściciele zlikwidowanych ogródków z ul. Lwowskiej chcą odszkodowań. W sumie kilkaset tysięcy złotych.
Dziewiętnastu działkowców z ul. Lwowskiej złożyło pozew do sądu przeciwko władzom miasta. Twierdzą, że zostali oszukani, bo po likwidacji Rodzinnego Ogrodu Działkowego Energetyk 1, stracili swoje ogródki działkowe i powinni dostać za nie odszkodowania. Miejscy urzędnicy mówią jednak, że nie wypłacą pieniędzy, chyba że zdecyduje o tym sąd.
Pozew w tej sprawie wpłynął do Sadu Rejonowego w Rzeszowie. Poszkodowanych działkowców reprezentuje mecenas Rafał Jachim. – Właściciele ogródków z ul. Lwowskiej domagają się odszkodowań w wysokości od 10 do 40 tys. zł – wyjaśnia prawnik. – Miasto tłumaczy, że nie może wypłacać pieniędzy za utracone ogródki, bo to ono jest właścicielem gruntów, na których był Rodzinny Ogród Działkowy. My to wiemy. Tylko że domagamy się zapłaty za nakłady, jakie ponieśli działkowcy: za altanki, nasadzenia drzewek, krzewów i instalacji energetycznej do działek.
Przebywali w ogródkach nielegalnie?
Jak władze miasta tłumaczą swoją niechęć do wypłacenia odszkodowań? Rafał Jachim mówi, że władze nie chcą rekompensować strat za ogródki, bo, ich zdaniem, nie było podstaw prawnych, żeby działkowcy zajmowali grunty, których właścicielem jest miasto. – Przecież to absurd – informuje mecenas. – Jakoś przez 50 lat nikt im nie mówił, że przebywają tam nielegalnie. Miasto akceptowało ten ich pobyt. Działkowcy płacili przez lata składki i opłaty za korzystanie z tego terenu. Jeżeli okaże się, że władze miasta w ten sposób będą w sądzie argumentować brak odszkodowań, to w imieniu działkowców udowodnię, że pieniądze należą im się przez zasiedzenie, które trwało aż 50 lat.
Zostali zaskoczeni decyzją o wyprowadzce
Awantura o ogródki rozpoczęła się w lipcu, gdy działkowcy zostali zaskoczeni wiadomością, że będą musieli się nagle wyprowadzić, bo Miejski Zarząd Dróg podjął decyzję o budowie drogi przez ogrody przy ul. Lwowskiej. Ma ona był przedłużeniem alei Rejtana i będzie można tamtędy dojechać do nowego targowiska.
Termin opuszczenia ogródków opóźnił się jednak do końca września. Właściciele działek pośpiesznie wyburzali altanki, zabierali sprzęt i oczekiwali pomocy miasta na znalezienie terenów zastępczych, które można byłoby przeznaczyć na ogródki. Niestety, proponowano im nieuzbrojone grunty nienadające się na ogródki.
Tam nie uda się zorganizować ogródków
– Staram się odszkodowania za utracony ogródek przy ul. Lwowskiej. Jego wartość wraz z altanką, kominkiem, budą i tujami, wyceniono na ponad 13 tys. zł – mówi Helena Zarębska. – W tym roku nawet nie sadziłam warzyw, bo od dłuższego czasu słyszałam, że działki zostaną zlikwidowane. Ale i tak byłam zaskoczona, gdy kazali nam się stamtąd wyprowadzić. Mnie i 57 innym działkowcom zaproponowano teren zastępczy pod ogródek przy ul. Miłocińskiej, ale tam są same drzewa. Nie można postawić nawet ławki, bo rosną samosiejki. Jeżeli nie będzie można wyciąć drzew, to nie uda się tam zorganizować ogródków.
Mariusz Andres



7 Responses to "Działkowcy pozywają władze Rzeszowa"