Wódka wyzwoliła agresję?

Biegli nie kryją, że mężczyznę łączyła z matką toksyczna relacja. 47-latek był z matką bardzo związany, ale po alkoholu był także wobec matki bardzo agresywny. Fot. Bogdan Myśliwiec
Biegli nie kryją, że mężczyznę łączyła z matką toksyczna relacja. 47-latek był z matką bardzo związany, ale po alkoholu był także wobec matki bardzo agresywny. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Oskarżony o zabójstwo matki żywił wobec rodzicielki skrajne uczucia. Kochał ją i nie znosił. Gdy był trzeźwy – opiekował się 73-latką, gdy był pijany – bił i ubliżał.

Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu trwa proces w sprawie zabójstwa 73-letniej nauczycielki z Niska. Oskarżony o zbrodnię jest jej syn, 47-letni Mirosław Ch., także nauczyciel. Biegli z zakresu psychologii i psychiatrii dokonali wczoraj wiwisekcji relacji łączących dwoje uczestników dramatu, który wstrząsnął Podkarpaciem.

Proces, w sprawie zabójstwa kobiety rozpoczął się kilka tygodni temu. Swoje zeznania złożyli już członkowie rodziny, sąsiedzi oraz policjanci, którzy mieli kontakt z rodziną zanim doszło do dramatu i uczestniczyli w zatrzymaniu oskarżonego w dniu zabójstwa. Wczoraj, przed sądem stawili się biegli, z zakresu patomorfologii, a także zespół biegłych psychologów i psychiatrów.

Wśród najważniejszych ustaleń biegłych z zakresu medycyny sądowej jest to, że przyczyną śmierci kobiety było uduszenie rękami. Biegły wyjaśnił także, że złamanie żuchwy, które ustalono u zmarłej, musiało nastąpić tuż przed śmiercią i było spowodowane uderzeniem pięścią, a nie, jak zeznał oskarżony, nastąpiło kilka dni wcześniej w wyniku nieszczęśliwego upadku kobiety. – Gdyby żuchwa była złamana kilka dni przed śmiercią, zmarła nie mogłaby jeść i miejsce to byłoby spuchnięte – powiedział biegły.

Przed sądem stawili się także biegli z zakresu psychologii i psychiatrii. Trzyosobowy zespół uznał, że mężczyzna jest zdrowy psychicznie i miał świadomość swoich czynów. Biegli uznali także, że fakt, iż w chwili zatrzymania miał 2,82 promila alkoholu we krwi i był w stanie chodzić i wezwać pogotowie do matki świadczy o tym, że jest osobą uzależnioną od alkoholu, mimo iż nie potwierdza tego żadna dokumentacja medyczna, ani fakt ten nie wynika z innych badań medycznych. Potwierdzili także, że fakt picia alkoholu przez ostatnie dni miał kluczowe znaczenie dla dokonania zbrodni, gdyż wyzwolił on w mężczyźnie agresję, nad którą w czasie trzeźwości panował i skutecznie tłumił, nie okazując w relacjach z innymi osobami niż matka.

O te trudne relacje z matką sędzia pytał biegłych ze szczególną skrupulatnością.

– Proszę nam wytłumaczyć, jak to było możliwe, że z jednej strony, oskarżony opiekował się matką, woził ją do lekarzy, cały czas mówił i mówi o niej “mamusia”, a z drugiej strony zza jego drzwi dobiegały krzyki i było słychać awantury, że matka miała na sobie ślady pobicia. Z czego wynikało to, że tak różnie się wobec niej zachowywał? – pytał sędzia biegłą psycholog.

– Mężczyzna żywił wobec matki skrajne uczucia, łączyła go z nią silna więź. Uważam nawet, że mimo swojego wieku, nie odciął on łączącej go z nią pępowiny. Z drugiej natomiast strony matka denerwowała go, budziła w nim agresję, którą w sobie tłumił – mówiła biegła. – To były bardzo skrajne uczucia. A jeśli narastały one od lat i nakładały się na inne problemy osobiste, rozpad związku oskarżonego, to ich wynikiem mogła być frustracja i agresja, którą wyzwalał nadużywany alkohol.

Sędzia pytał także biegłych, jak tłumaczyć dwie próby samobójcze mężczyzny, których dopuścił się po śmierci matki w warunkach aresztu tymczasowego.

– Nieudane próby samobójcze to rodzaj komunikacji z otoczeniem. Pokazanie tego, jak źle mi ze sobą samym i z sytuacją, w której się znajduję. Mogą być związane z wyrzutami sumienia, ale nie muszą – wyjaśniał biegły psychiatra.

Wyrok w sprawie zapadnie prawdopodobnie jeszcze w tym roku.

Małgorzata Rokoszewska

Leave a Reply

Your email address will not be published.