
Wysokie rachunki za prąd, pasza dla kur droższa o 110 proc. względem zeszłego roku, koszty pakowania i utrzymania zakładu produkcyjnego – to zdaniem producentów jajek przekłada się na wyższe ich ceny na sklepowych półkach. Dziś koszt zakupu jednego jajka to nawet 1,20 zł. Nie można wykluczyć, że ta cena będzie jeszcze wyższa.
Według najnowszych danych portalu dlahandlu.pl ceny jajek biją dziś rekordy, których nie widzieliśmy przynajmniej od 2009 r. Jedno jajko w sprzedaży detalicznej kosztuje – w zależności od rodzaju i wielkości – od 65 gr do nawet 1,19 zł. Średnia ich cena w Polsce kształtuje się na poziomie 99 gr. Dlaczego tak się dzieje?
Produkcja bardzo droga
Po pierwsze, producenci kurzych jajek nie mają „lekko”.
– O kilkadziesiąt procent wzrosły mi rachunki za prąd, pomimo że miałem umowę z zakładem energetycznym do końca 2023 r., ale ją aneksowano i jest podwyżka – mówi Jarosław Gurga, producent jajek z Dębicy. Dziś zamiast 60 gr za kilowat prądu płaci 2,30 zł. To blisko o 400 proc. więcej. – Do tego o 110 proc. więcej niż w zeszłym roku płacę za paszę, podstawowy surowiec potrzebny do produkcji jajek – uzupełnia. Przedsiębiorca, który nie tylko produkuje jajka, ale także prowadzi zakład ich pakowania, zwraca uwagę, że sama produkcja kurzych jajek stała się wyjątkowo droższa „z uwagi na coraz to skrupulatniejsze oczekiwania nadzorów sanitarnych i epidemiologicznych”. U tego producenta cena za jedno jajko klasy M kosztuje 64 gr, L – od 68 gr do 72 gr. To o 70 proc. drożej niż przed rokiem. Przedsiębiorca z Dębicy zwraca też uwagę, że za wysokimi ich cenami stoją niekiedy same sklepy, narzucając potężne marże. 25 – 35 proc. zarobku na jajkach dziś im nie wystarcza – mówi Jarosław Gurga. – Dlatego robię wszystko, aby jajka na cenowej półce były w rozsądnej cenie, tak, żeby i klient był zadowolony i ja, jako przedsiębiorca – dodaje.
Czy jajek może zabraknąć?
– Jesteśmy trzecim co do wielkości producentem jaj w UE i generujemy ponad 50 proc. nadwyżkę nad popytem krajowym, którą eksportujemy. Nic zatem nie pozwala dziś przypuszczać, że będziemy mieli do czynienia ze stałym niedoborem jaj na rynku. Czasowe niedostatki mogą się pojawić tylko wtedy, jeśli wybuchłaby panika taka, jaką widzieliśmy latem w przypadku cukru. Gdy klienci zaczynają wykupywać w krótkim czasie jakiś produkt, wtedy logistyka produkcji i zaopatrzenia sklepów może nie nadążyć, co tylko nakręca dalszą panikę i wzrost cen – ocenia Andrzej Gantner, wiceprezes zarząu i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, cytowany przez Business Insider. Podobnego zdania jest Jarosław Gurga, producent jajek z Podkarpacia, który zaznacza, że niewielkie przerwanie łańcucha dostaw może zdarzyć się przed Wielkanocą, ale nie jest to powód do paniki.
Dominik Bąk


