
Na dworze wiosenny upał, w Sejmie też gorąco, bo trwa tam, gdy piszę ten tekst, kolejne posiedzenie, czyli kolejna awantura i kupczenie stanowiskami. Więc transmisji nie oglądam, bo jak na to patrzę, to się pocę i potem kaszlę.
Może włączę sobie później TVP lub inne rządowe media i posłucham dobrych wiadomości o polskiej praworządności, dobrobycie oraz wielu innych sukcesach. I to jest właśnie – w przeciwieństwie do tzw. mediów niezależnych – przewaga i zaleta środków masowego przekazu, będących pod nadzorem władzy, które dbają o miły nastrój obywateli w tych niełatwych czasach.
Tymczasem czegoż mogę oczekiwać od tzw. wolnych mediów? Z pewnością powiadomią mnie np. o tym, że w światowym indeksie wolności prasy Polska zajęła właśnie 66. pozycję i jest to najgorszy wynik w 20-letniej historii rankingu sporządzanego przez międzynarodową organizację Reporterzy bez Granic. W przeciwieństwie do mediów rządowych, w tychże wolnych mediach aż roi się od ponurych wiadomości, które na dodatek złego, są bezczelnie prawdziwe. Bo według wspomnianego rankingu, sytuacja pod względem wolności prasy jest lepsza choćby na Cyprze, zajmującym 65 miejsce, czy Mauritiusie (64). Ba, lepsza jest nawet w Papui-Nowej Gwinei (62).
I co z tego? Wszak Papuasi są narodem charakteryzującym się ogromną różnorodnością językową. Pośród prawie siedmiu milionów mieszkańców rozróżnia się tam aż 851 języków, więc kto jest w stanie zbadać, co oni tak naprawdę piszą?
Na czele rankingu od dawna są kraje skandynawskie, a liderem znów jest Norwegia. Wysoką czwartą lokatę zajmuje Estonia, czyli była republika radziecka i nawet ona bije nas na głowę. Tylko po co pisać o tych, którzy nas wyprzedzają? Czyż nie byłoby dużo przyjemniej poczytać lub posłuchać o tych, których my wyprzedzamy? A jest się czym pochwalić. Za sobą mamy choćby: Turkmenistan, Kubę, Syrię oraz Chiny. Białoruś wyprzedzamy o 87 miejsc, a Rosję aż o 89, nie mówiąc już o Korei Północnej, która zajęła ostatnie, 180 miejsce.
W rankingu wypomniano nam m.in. przejęcie Polska Press przez Orlen, kłopoty TVN z uzyskaniem przedłużenia koncesji, ogromne dotacje państwowe dla prorządowych mediów (np. TVP otrzymuje aż dwa miliardy zł rocznie) i szereg innych podobnie wątpliwych uchybień.
Inna sprawa, że jeszcze nie tak dawno, bo w 2014 r., Polska zajmowała 19 miejsce, a potem – jak nastało PiS – zaczęła spadać na łeb na szyję i w 2016 r. znalazła się na 47 pozycji, po czym było już tylko coraz gorzej. Ale przecież nie mamy chorych ambicji, by prasa była u nas czwartą władzą, skoro trzy pozostałe są coraz bardziej groteskowe. Może dlatego co rusz zapominamy, że to media winny kontrolować władzę, a nie władza media. I wreszcie najważniejsze: otóż w numerologii liczba 66, zwana ANIELSKĄ, oznacza współczucie, ciepło, zrozumienie, równowagę, harmonię oraz miłość. Czyli, co tu dużo gadać, jak ulał pasuje do naszej aktualnej rzeczywistości.
PS Dodajmy przy okazji, że zgodnie z raportem ILGA-Europe, badającym poziom równouprawnienia osób LGBT, Polska jest największym homofobem w całej UE, nad czym nasza ambitna władza też musiała się solidnie napracować i dziś może czuć dumę.


