
wypadku bada policja. Fot. mł. bryg. Bogdan Biedka/KP PSP w Brzozowie
GRABOWNICA STARZEŃSKA. Miał być wyjazd turystyczny w Bieszczady i mile spędzone chwile. Niespodziewanie w autobusie jadącym z Gostynia (woj. wielkopolskie) doszło do awarii. W Grabownicy Starzeńskiej bus zjechał na przeciwległy pas, wpadł do rowu i uderzył w słup elektryczny. 9 osób w tym dwoje nastolatków trafiło do szpitali.
Autobusem wycieczkowym podróżowało 45 pasażerów i dwóch kierowców. W piątek, 14 października pod Brzozowem autokar wjechał do rowu i uderzył w słup elektryczny, po czym przechylił się na bok. Droga była pusta, więc nie ucierpiał żaden inny samochód. Ok. godz. 16.30 na miejsce wypadku przyjechała policja, straż i karetka.
– W momencie, gdy na miejsce wypadku przyjechały służby ratunkowe wszyscy podróżujący autokarem byli już za pojazdem – przekazuje bryg. Marcin Betleja, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie. – Do szpitala trafiło łącznie 9 osób, w tym dwóch nastolatków w wieku 13 i 16 lat – dodaje. Jedna z poszkodowanych osób została przetransportowana do szpitala za pomocą śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Żadnej z poszkodowanych osób nie zagraża niebezpieczeństwo utraty życia.
Wśród rannych są także cztery kobiety w wieku od 35 do 60 lat oraz 50-letni kierowca. Trafili do szpitali w Brzozowie, Krośnie i Sanoku. Obecnie opieki medycznej wymaga tylko jedna z nich. Reszta osób opuściła szpitale.
Autokar w momencie wypadku prowadził 64-letni mężczyzna Zarówno on, jak i drugi kierowca byli trzeźwi. Policjanci badają przyczyny, które doprowadziły do wypadku. Ze wstępnych ustaleń wynika, że autokar podczas jazdy najprawdopodobniej uległ awarii.
Ruch na drodze wojewódzkiej 835 przez kilka godzin był zablokowany. W kulminacyjnym momencie na miejscu wypadku pracowało 17 zastępów straży pożarnej z powiatów sanockiego, brzozowskiego i krośnieńskiego oraz kilkanaście zastępów ratownictwa medycznego.
Kinga Dereniowska
Dominik Bąk


