Awans po 60 latach

Fot. FIVB

Polskie siatkarki po 60 latach znów zagrają w ćwierćfinale mistrzostw świata. – Dotarliśmy do miejsca, w którym możemy walczyć z najlepszymi. Ale nie jest tak, że teraz nie mamy nic do stracenia. Mogę stracić coś, o czym marzyłem od 23 lat – przyznał trener Polek Stefano Lavarini.

Biało-Czerwone awans do najlepszej ósemki mundialu, w której ostatni raz były w 1962 roku, przypieczętowały w ostatnim meczu grupowym w Łodzi. Przy pełnych trybunach Atlas Areny pokonały w sobotę wieczorem Niemki 3-2. Taki wynik sprawił, że z grupy F wyszły z czwartego miejsca i we wtorek (godz. 20.30) w Gliwicach zmierzą się z broniącą tytułu Serbią. – Jesteśmy bardzo szczęśliwi z awansu do ćwierćfinału. Przed turniejem nikt nie spodziewał się, że zajdziemy tak daleko. Dlatego naprawdę nie obchodziło mnie, z kim będziemy się mierzyć w kolejnym spotkaniu. Teraz musimy jak najlepiej zregenerować się, przygotować i odpowiednio nastawić do meczu z Serbią – zaznaczył włoski szkoleniowiec polskiej drużyny.
W konfrontacji z prowadzonym przez byłego selekcjonera polskich siatkarzy Vitala Heynena Niemkami Biało-Czerwone mogły poprawić swoją końcową pozycję w tabeli grupy F. Gdyby wygrały 3-0 lub 3-1, zajęłyby trzecie miejsce i o półfinał grały z Amerykankami, z którymi wygrały w środę w Łodzi 3-0. Jak jednak zaznaczył Lavarini, jego drużyna nie chciała kalkulować, z kim zmierzy się w kolejnej rundzie rozgrywanego w Polsce i Holandii turnieju. Nadmienił, że w czołowej ósemce znalazły się zespoły ze światowej czołówki i każdy rywal byłby tak samo groźny.
– Awans oznacza, że dotarliśmy do miejsca, w którym możemy walczyć z najlepszymi drużynami na świecie. Są tam reprezentacje dużo lepsze od nas, wystarczy spojrzeć w ranking. Przed nami wielkie wyzwanie – podkreślił 43-letni szkoleniowiec, a kapitan reprezentacji Polski Joanna Wołosz dodaje: – Utarliśmy nosa wszystkim niedowiarkom, którzy myśleli, że zorganizujemy w Polsce turniej mistrzostw świata, dostaniemy cztery razy „bęcki” i zostanie nam tylko pójście na molo w Sopocie. A teraz jedziemy do Gliwic i mega się tym jaram. Super, że udało się to naszej grupie. Mam nadzieję, że będzie to też początkiem czegoś miłego, co czeka nas w przyszłości. Wierzyłam, że możemy coś zrobić na tym turnieju, ale nie myślałam, jak daleko zajdziemy. Ten zespół na to zasługuje, a to tylko pięć miesięcy pracy z tym trenerem – mówi rozgrywająca reprezentacji Polski.
W meczach w Gdańsku i Łodzi Polki odniosły w sumie sześć zwycięstw i poniosły trzy porażki. W drugiej części imprezy w Atlas Arenie pokonały m.in. mistrzynie olimpijskie z Tokio Amerykanki 3-0, oraz pokazały charakter w starciach z Kanadą i Niemcami, w których zwyciężały po tie-breakach. – W meczu z Niemkami mieliśmy dużo problemów, ale ostatecznie udało nam się wywalczyć ważne zwycięstwo. Nie wszystko nam wychodziło, bo nie mogliśmy znaleźć dobrego rozwiązania w ataku. Cierpieliśmy, ponieważ nasze rywalki świetnie broniły i podbijały dużo piłek – ocenił ostatni występ swoich podopiecznych w Łodzi Lavarini.
We wtorek w Gliwicach Polki zagrają z niepokonanymi w turnieju Serbkami. Broniący tytułu zespół jako jedyny uczestnik mundialu wygrał wszystkie dziewięć spotkań. W Atlas Arenie w miniony wtorek gładko pokonał też Polskę 3-0.W opinii selekcjonera Biało-Czerwonych, to był najsłabszy występ jego siatkarek. – Ten mecz przytrafił nam się w trudnym dla nas momencie, gdy przyjechaliśmy do Łodzi z Gdańska i mieliśmy parę swoich problemów. Nie pokazaliśmy w nim swoich możliwości, radości z gry. Po prostu nie byliśmy w swojej najlepszej dyspozycji, a musieliśmy się zmierzyć z najtrudniejszym rywalem w naszej grupie – tłumaczył.
Włoch nie zgodził się ze stwierdzeniem, że w ćwierćfinale Polki nie będą miały nic do stracenia. – Nie lubię, gdy ktoś tak mówi. Przecież gramy w ćwierćfinale mistrzostw świata. To nic do stracenia? Mogę stracić coś, o czym marzyłem od 23 lat. Oczywiście Serbia ma większe możliwości od nas, ale my też mamy swoje atuty, a mecz zacznie się od stanu 0-0. Powtarzam: to nie jest tak, że nie mamy nic do stracenia – przekonywał Lavarini. Oprócz Gliwic (zagrają Serbia – Polska i USA – Turcja) gospodarzem ćwierćfinałowych spotkań MŚ będzie Apeldoorn w Holandii. W tych miastach zostaną rozegrane też półfinały. Finał i mecz o brązowy medal zaplanowano 15 października w Apeldoorn.
rm