Bąkiewicz na pomoc… uchodźcom z Ukrainy

Kilkanaście projektów może liczyć na rządowe wsparcie pomocy uchodźcom w kwotach powyżej 200 tys. zł. Wśród nich znalazło się Stowarzyszenie Straży Narodowej, z którym blisko związany jest Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Roty Marszu Niepodległości. Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Skrajnie prawicowa i nacjonalistyczna organizacja o nazwie Stowarzyszenie Straży Narodowej, z którą związany jest Robert Bąkiewicz, otrzymała z budżetu państwa 264 tys. zł. To jedna z najwyższych dopłat, jakie otrzymały od rządu organizacje pomocowe. Bąkiewicz na falach „Radia Maryja” przekonywał, że jego stowarzyszenie pomaga uchodźcom z Ukrainy „od pierwszych dni wojny”. Takie wsparcie dla Stowarzyszenia Straży Narodowej, organizacji znanej z ciągot nacjonalistycznych i ksenofobicznych, musi budzić w kontekście pomocy ukraińskim uchodźcom co najmniej zdumienie.

W zeszłym tygodniu na rządowej stronie internetowej poinformowano o dotacjach przyznanych różnym organizacjom pomocowym w związku z ich działaniem na rzecz uchodźców wojennych z Ukrainy. Lista liczy sobie 130 podmiotów, a kwoty dofinansowania zaczynają się od 40 tys. złotych. Jednak tylko kilkanaście projektów może liczyć na rządowe wsparcie pomocy uchodźcom w kwotach powyżej 200 tys. zł. Wśród nich znalazło się Stowarzyszenie Straży Narodowej, z którym blisko związany jest Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Roty Marszu Niepodległości. Ten sam, który wraz ze swoimi działaczami i sympatykami zagłuszał w październiku zeszłego roku prounijną manifestację w Warszawie. To właśnie do R. Bąkiewicza zwróciła się wtedy Wanda Traczyk-Stawska, bohaterka powstania warszawskiego, słowami: – Milcz, głupi chłopie, milcz, chamie skończony! Ja jestem żołnierzem, który pamięta, jak krew się lała, jak moi koledzy ginęli. Ja tu po to jestem, żeby wołać w ich imieniu. Nigdy nikt nie wyprowadzi nas z mojej ojczyzny, którą jest Polska, ale także z Europy, bo Europa to także moja matka – powiedziała wówczas dosadnie, a zgromadzeni nagrodzili ją gromkimi brawami. Już wówczas media informowały, że narodowcy z Bąkiewiczem na czele otrzymali w zeszłym roku z budżetu państwa, czyli z naszych podatków, prawie 4 miliony złotych, w tym niemal 80 tys. na… nagłośnienie estradowe. Zapewne za nasze pieniądze kupili zatem urządzenia do zagłuszania przemówień podczas wspomnianej prounijnej manifestacji w stolicy. Za nasze pieniądze także zamieniali marsze niepodległości w marsze nacjonalistyczne i ksenofobiczne.
Teraz rząd lekką ręką dał Stowarzyszeniu Straży Narodowej ponad ćwierć miliona złotych z pieniędzy podatników. Rzekomo z tytułu pomocy organizacji uchodźcom z Ukrainy w ramach napisanego przez Bąkiewicza projektu pn. „Pomoc humanitarna dla obywateli ukraińskich objętych konfliktem zbrojnym”. Jak poinformował „Fakt”, ogólnym celem programu autorstwa skrajnego narodowca ma być „wsparcie działań organizacji zmierzających do efektywnego udzielania pomocy osobom i rodzinom potrzebującym, a także koordynacja wsparcia w tym zakresie”.
Sam Bąkiewicz, goszcząc w studiu „Radia Maryja”, przekonywał jego słuchaczy, że od początku wojny w Ukrainie jego organizacja jest jednym z liderów w organizowaniu pomocy dla ukraińskich uchodźców wojennych. – Pomogliśmy tysiącom uchodźców na granicy, prowadzimy zbiórki na rzecz uchodźców, w siedzibie organizacji przyjęliśmy kilkadziesiąt osób
– mówił Bąkiewicz, dodając, że „miłość bliźniego jest jednym z najważniejszych przykazań, dlatego Straż Narodowa poświęca się pomocy potrzebującym”.
Jakoś trudno uwierzyć, że Bąkiewicz i jemu podobni nagle porzucili swe „ideały” w postaci niechęci do innych nacji, w tym Ukraińców, i ochoczo zajęli się pomocą uchodźcom. Jednak nawet przyjmując takie założenie, ogromne wątpliwości budzi wysokość przyznanego przez rząd Straży Narodowej wsparcia z tego tytułu. Wygląda na to, że rząd płaci narodowcom z naszych pieniędzy na każdy cel, jaki podadzą.

Monika Kamińska