Będzie batalia o miejsca w szkołach średnich?

Młodzi ludzie będą musieli pokonać wielu konkurentów, by znaleźć się na liście przyjęć w wymarzonej szkole. Fot. Wit Hadło

Już w maju uczniowie ostatnich klas szkół podstawowych przystąpią do egzaminu ósmoklasisty. Już teraz zastanawiają się jednak nad tym, gdzie kontynuować edukację. A konkurencję będą mieli sporą, bo do walki o miejsca stanie 1,5 rocznika. Według szacunków, tylko w Rzeszowie to o ok. 1200 osób więcej niż dotychczas.

Skąd ten wzrost? To efekt wprowadzonej w 2014 r. tzw. reformy sześciolatkowej, zgodnie z którą do pierwszej klasy szkoły podstawowej posłano młodsze dzieci. Aby uczniowie zmieścili się w szkołach, rocznik podzielono na dwie grupy. Naukę w klasie pierwszej rozpoczęły sześciolatki urodzone w pierwszej połowie 2008 r., oraz siedmiolatki z rocznika 2007 r.
Do tej pory w Rzeszowie o przyjęcia do szkół średnich starało się średnio 3300 osób.
– Szacunkowe dane wskazują, że w tym roku powinniśmy rekrutować ok. 4,5 tysiąca młodzieży, czyli o 1200 więcej. W przyszłym roku ta liczba będzie większa o 1400 – w stosunku do tej, którą każdego roku odnotowywaliśmy – informuje Zbigniew Bury, dyrektor Wydziału Edukacji w Urzędzie Miasta Rzeszowa. – Te szacunki wynikają z prostej proporcji. Nasze kilkuletnie doświadczenie podpowiada nam, że 40 proc. uczniów stanowią mieszkańcy Rzeszowa, a 60 proc. to mieszkańcy spoza stolicy Podkarpacia – tłumaczy.
Egzaminy ósmoklasisty odbędą się 24 – 26 maja. Terminy rekrutacji jeszcze nie zostały podane. Wiadomo jednak, że aby uczniowie nie zostali bez miejsca w szkole, będą mogli aplikować do 6 szkół zamiast, jak do tej pory, 3. Miasto ma też zamiar przygotować odpowiednio więcej miejsc w szkołach.
– Nie jestem w stanie podać precyzyjnie, ile, ponieważ są tworzone na bieżąco. Mamy zasoby, które ewentualnie pozwalałyby przyjąć taką liczbę dzieci – zapewnia Zbigniew Bury.
Nie spodziewa się też, by napływ młodzieży z Ukrainy mocno wpłynął na rekrutację. – Przyjęcia do szkół ponadpodstawowych odbywają się na podstawie świadectwa ukończenia szkoły podstawowej oraz wyniku z egzaminu ósmoklasisty – wyjaśnia dyrektor wydziału edukacji. -Jeżeli uczniowie szkół ukraińskich nie zdają go w Polsce, to ewentualne przyjęcia będą możliwe dopiero od września i wcale nie jest powiedziane, że będą brali udział w rekrutacji. Bo na jakiej podstawie?

Progi punktowe wyższe?

Budynki nie są jednak z gumy i można się spodziewać, że do najlepszych liceów dostaną się najlepsi. – Na pewno konkurencja będzie większa – przyznaje dyrektor Wydziału Edukacji.
– Nigdy nie było tak, że przyjęliśmy wszystkich, to nierealne – mówi Andrzej Szymanek, dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego w Rzeszowie. – Były już lata, kiedy podwójne roczniki starały się o przyjęcie i rzeszowskie szkoły sobie z tym poradziły. Myślę, że w tym roku będzie podobnie. Poza tym są jeszcze szkoły w okolicach, więc pewnie wielkiego problemu nie będzie – dodaje. Sam planuje utworzenie 7 oddziałów klas pierwszych, o 1 więcej niż obecnie kończy klasę maturalną. Jak mówi, to wyjście naprzeciw oczekiwaniom.
Czy przewiduje, że tegoroczna kumulacja doprowadzi do tego, że progi punktowe w rekrutacji do szkół będą wyższe? – Chętnych będzie więcej, więc progi mogą być wyższe, ale pamiętajmy, że to dzieci po pandemii, nauce zdalnej, więc trudno przewidzieć, jak im pójdzie na egzaminach. Natomiast z pewnością uczniów z dobrą punktacją będzie dużo i tych najlepszych rzeszowskie szkoły przyjmą – zapewnia dyrektor II LO.

Wioletta Kruk