„Będziemy się dusić tym, co wdychamy”

Tak jesienią wygląda
centrum Kolbuszowej. Fot. Paweł Galek

Kosmiczne ceny gazu, drewna i węgla, które ciągle rosną, mogą spowodować to, że ludzie będą palić w piecach czym popadnie. – Możemy się udusić tym, co wdychamy – przestrzega Krzysztof Wójcicki, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej. Jego zdaniem należy zakupić specjalistyczny sprzęt, który namierzałby trucicieli. Nie każdemu jednak ten pomysł się podoba. Krytykuje go m.in. sołtys Widełki, Stanisław Rumak.

O problemie toksycznych wyziewów z kominów w Kolbuszowej mówi się od lat. Badania powietrza w centrum miasta wykazały przekroczenia pyłów zawieszonych PM10 i PM2 oraz rakotwórczego benzopirenu. Jakie jest tego źródło? Spaliny, ale nie tylko…

Palą plastikami w piecach

– Kiedy przychodzi sezon grzewczy, nie da się oddychać. Ludzie palą w piecach czym popadnie. Całe lato zbierają plastiki i potem nimi palą. Kiedy tylko zapada zmrok, nad osiedlami unosi się paskudny smród, nie do wytrzymania – alarmowała nasza Czytelniczka.
Trudno to sobie wyobrazić, ale może być jeszcze gorzej i to już tej jesieni. Przestrzega przed tym Krzysztof Wójcicki, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej:
– Mamy bardzo trudny rok, bo ogrzewanie domów bardzo podrożało. Jest bardzo duże ryzyko że ludzi nie będzie stać na gaz czy węgiel. Będzie więc palenie w piecach wszystkim, czym się da. Może być taka zima, że naprawdę będziemy mogli się udusić tym, co wdychamy. I tego się najbardziej obawiam. Wszyscy słyszymy co się dzieje z cenami energii, ryzyko jest więc naprawdę duże. Powinniśmy się już teraz przygotowywać do sezonu grzewczego, żeby jednak zadbać o mieszkańców, którzy chcieliby żyć w normalnych warunkach – przekonuje.
Kontrolować trucicieli
Zdaniem Krzysztofa Wójcickiego, gmina powinna zakupić specjalistyczny sprzęt, który namierzałby ewentualnych trucicieli. – Samo monitorowanie stężenia zanieczyszczenia powietrza raczej nam nie wystarczy. Myślę, że przyszedł ten czas, kiedy powinniśmy zakupić urządzenie do sprawdzania tego, kto zanieczyszcza nasze środowisko – proponuje radny.
Nie każdemu jednak ten pomysł jednak przypadł do gustu. – Jeśli kogoś stać na to, żeby włączyć gaz, to na pewno to zrobi i nie będzie palił w piecu plastikiem. Natomiast nie podoba mi się kontrolowanie i straszenie karami tych, którzy ledwo jakoś tam ciągną. Jest tych przepisów już dość z Warszawy. Mam już swoje lata, ale tylu zakazów co teraz nie pamiętam. Oczywiście trzeba dbać o środowisko, o powietrze itd., ale wydaje mi się, że to idzie w złym kierunku – irytuje się Stanisław Rumak, radny, a zarazem sołtys Widełki.

Paweł Galek